Agata nadal nie chce wrócić do palestry, a Marek prowadzi sprawę laborantki.
Co wydarzyło się w odcinku?
Poniżej recenzja.

Nigdy nie byłam wielką fanką wątku mafijnego, który pojawił się w “Prawie Agaty”, a dzisiejszy odcinek po raz kolejny mocno o niego zahaczył.
Cieszę się jednak, że Marczak zgodził się spotkać z Agatą i zeznawać przeciwko Bitnerowi. Warto było czekać tak długo aby zobaczyć jak znika irytujący uśmieszek adwokata i zostaje odwieziony w kajdankach.

Żałuję, że niebawem zakończy się kariera akademicka mecenas Przybysz - bo idealnie nadaje się do pracy z młodzieżą i ten wątek był jednym z moich ulubionych.
Spotkanie w parku, szczere wyznanie, przybijanie piątek ze studentami - to nie zdarza się często na Uniwersytecie. Przełamało również sztampę w serialu - czyli tradycyjnie klient, rozprawa, szukanie dowodów i wygrana Kancelarii.

Marek zdobywał informację o łapówkarzach podczas gry w siatkówkę z innymi przedstawicielami zawodu. Podobnie wiadomości zdobywał Will Gardner z serialu “Żona idealna” - ale to moje luźne skojarzenie ;)

Sprawa laborantki, która po śmierci ukochanego mężczyzny miała stracić wszystko - słabiutka. Żona ukryła testament i postanowiła zniszczyć długoletnią “przyjaciółkę” męża.
Szkoda, że sprawa jej badań nie miała happy-endu na sali sądowej, tym bardziej, że naukowiec który znalazł jej zapiski wydawał się przekonany.
Odroczenie z powodu ciąży daje szansę na kontynuowanie tej sprawy ale nie widzę potrzeby aby Paulina Chruściel ponownie pojawiła się w serialu. Przeciętna rola gościnna.

Wzruszająca scena uniewinnienia Agaty i przywrócenia jej do zawodu.

Brakowało mi wątków prywatnych, wiemy, że bar Wojtka spłonął i cała “ekipa” pojawiła się aby pomóc Gawronom.

Brak zaskoczenia. Od wielu tygodni (niestety) wiedzieliśmy, że Agata zostanie uniewinniona. Bardzo słaby główny wątek i niestety nie pochwalę nikogo za role gościnne.
Za kilka minut wzruszeń i Bitnera w kajdankach.
3 bobry.