Czas na nową kategorię serialową. Nie raz chwaliłam USA za rozmach, pracę kamery i rewelacyjne aktorstwo po premierowym odcinku. Muszę przyznać, że polska produkcja serialowa, a chodzi mi właśnie o 1920 nie ustępuje zagranicznym. Ba, niektóre przewyższa nawet o głowę.

Szkoda, że na kolejne odcinki musimy poczekać aż do marca 2011, na razie pozostaje nam Czas Honoru, który każdy widz kocha od powiedzmy piątego odcinka (bywa, że od dziewiątego).
Polacy powinni zająć się serialami historycznymi, bo to jak widać najlepiej nam wychodzi.

Zacznijmy od tego, że serial z pewnością jest przełomowy. Rosjanie rozmawiają po rosyjsku, a Prusacy po niemiecku. No niewątpliwie jest to nowość w polskim serialu, gdzie w Czasie Honoru Niemcy mówią po polsku. I jakie wyzwanie dla aktorów, którzy nie dość, że grają sceny, to zdania i całe kwestie muszą wypowiadać w obcym języku.

Po drugie. Postawiono na nieograne twarze. Z serialowych znamy Kubę Wesołowskiego, który genialnie się rozwija, Pana Globisza, Bakę - jako Piłsudskiego i zupełnie nie do poznania ale oko admina wychwyci - Lesława Żurka, który zagrał mini epizod, a był rewelacyjny i Magdalenę Waligórską.

Po trzecie. Na łopatki rozłożył mnie Michał Żurawski - zapamiętajcie to nazwisko, bo coraz więcej znaczy w Polsce - który zagrał oficera rosyjskiej armii, odpowiedzialnego za przesłuchania. Aktor jest rewelacyjny i zapuszczenie brody wyjdzie mu zdecydowanie na dobre. Jak poprowadzi dalej swoją rolę nie wiadomo, wiadomo, że jest synem postaci granej przez Pana Globisza, więc pojawi się jeszcze nie raz.
“Ruscy” piją i się zabawiają. Picie widziałam, scen gwałtu nie. A jeśli mi ktoś powie, że to na stodole to był gwałt wyśmieję po trzykroć :)

Świetne ujęcia kamery. Genialna praca operatora. Widzimy sceny z perspektywy konia, granatu, oczu i jeszcze kilka innych np. z super panoramy - tego też jeszcze w polskim serialu nie było.
Kolory, magiczne, sceny batalistyczne, no cóż widzieliśmy jedną. A mamy zobaczyć przeszło 30-ści.

W Czasie Honoru  bohaterowie walczą z jednym okupantem, Polacy z 1920 będą musieli pokonać aż trzech. Świetnie, że polscy scenarzyści uderzają w historię, może młodsze pokolenia przez serial zobaczą jak to naprawdę było. Bo w sumie tych wydarzeń nikt nam nie opowie, poza żyjącymi stulatkami :)

Ja nie mam zamiaru czepiać się głosu, oświetlenia itp.
Uważam, że 1920 Wojna i miłość to dobry, polski serial. Tylko, że po pierwszym odcinku nie ma mowy o miłości.

(fot. Anna Gostkowska) tvp.pl