Dzisiaj stacja obchodzi swoją okrągłą rocznicę, a ja przy tej okazji zaczęłam się zastanawiać jaki serial był moim ulubieńcem.
Bardzo Was również proszę o komentarze i typy, a może nawet jakieś historyjki związane z produkcjami? :)

To będzie takie nietypowe Top 5.

5. Prawo Agaty i Kryminalni.
Prawo Agaty oglądałam po kilka razy. Bo musiałam być przygotowana na Wasze komentarze i chciałam mieć mocne argumenty :) Oj to był szał.
Uwielbiałam Leszka Lichotę i Agnieszkę Dygant, ale w pewnym momencie zmęczyły mnie ich relacje. Bo to był typowy przykład “Żurawia i Czapli”. Cieszę się, że wszystko skończyło się happy-endem i w sumie chyba jestem jedną z niewielu osób, które niekoniecznie chciały kontynuacji.
Za muzykę do dzisiaj wielki szacun.
Nie widziałam ANI jednego odcinka Kryminalnych w TV. Serial zakończono, ogłoszono fenomenem, widownia nadal się spotykała, a ja nic.
I w pewne lato, przy chorobie włączyłam pierwszy epizod. Nadrobiłam wszystko wielkimi maratonami, które trwały po kilkanaście godzin. Nie padłam na kolana, nie weszłam do fanklubu, ale zakopanie żywcem, czy kilka innych świetnych wątków sensacyjnych pamiętam do dzisiaj.

4. Przepis na życie
Gdyby nie ostatnie sezony serial byłby wyżej na mojej liście. Ale właśnie ten produkt udowodnił, że bez dobrego scenariusza lepiej wypasać owce, niż zabierać się za kręcenie.
Pierwszy sezon Wow. I miłość i przyjaźń i przełamywanie barier. Starsze pokolenie, młodzież. Upadek, życie od nowa. Ci źli okazywali się naszymi ulubieńcami - chociażby moja kochana Beatka.
Jak na obyczajówkę w Polsce i napisaną przez Polkę… przecierałam oczy ze zdumienia. I szkoda, że na koniec wyszło jak wyszło.

3. Usta Usta.
Oczywiście oparte na formacie z UK i w zasadzie skopiowane co do joty.
Myślę, że to my z przyjaciółmi podnosiliśmy oglądalność spotykając się każdego tygodnia. Przez dwa pierwsze sezony ;) Później zostaliśmy w swoich domach i kilkoro z nas się wykruszyło…
To mimo wszystko trzymało poziom, było śmiesznie, często bardzo wzruszająco.
Aktorsko - perełka. I pokochałam Pana Mecwaldowskiego ;)

2. Magda M.
Ja wiem, że z perspektywy czasu niektóre odcinki były przaśne, przegadane i zmordowane. I uciekający Małaszyński (później stało się to normą) ;) ALE. Ta muzyka, te wątki poboczne, te fryzury, światełka, kolorki. Na finał zrobiłam babską imprezę w domu. Było wino. Za dużo wina. A później śpiewy i… pretensje sąsiadów.

1. Brzydula - Wiecie, że dalej po latach oglądam wszystkie powtórki?
Role życia zagrali: Bobek, Kamińska, a także Małgorzata Socha, która w komedii sprawdziła się wyśmienicie.
A mój chłop miał nawet Forum i gadał po nocach z fankami :) To były czasy!

Jeśli zapomniałam o jakimś tytule - dajcie znać w komentarzach :)