Pozostały mi dwa odcinki.

Niebawem wielki powrót Darka Jankowskiego się zakończy. Jeszcze nie wiemy czy szczęśliwie dla samego bohatera, ale sądząc po charakterze opowieści jestem nastawiona pozytywnie. Wszak to produkcja komediowo - obyczajowa ;)

Do meritum.
Cieszyłam się na kontynuację i trzymałam kciuki.
Premiera bardzo mnie zaskoczyła. Oczywiście na “plus”. Przebitki, ujęcia, retrospekcje - amerykański poziom.
Im dalej w las, tym…
No właśnie.

Jestem zawiedziona.
Mieć takiego nieszablonowego bohatera, któremu zostało kilka miesięcy życia, toż to przecież gotowa jazda bez trzymanki.
Widzę, że Karolak stara się wspiąć na wyżyny możliwości i naprawdę jest Darkiem Jankowskim, bowiem ubierając sfatygowaną skórę wszedł w postać 1:1.
Niestety scenariusz klapnął.

Brazylijska, nieśmieszna telenowela.
Uprawia seks z matką i córką, a cała sprawa wychodzi dość szybko. Zamiast pogonić bawidamka poważna pani doktor po jednym spotkaniu w rodzinnej miejscowości wybacza.
Kąpiele na golasa i kolejne “obrażanki”.
Tak w kółko Macieju, nie wiem po kiego.
I monolog do domofonu i wyprawa do producenta (aby powiedzieć, że jednak muszę zrobić to sam i na własnych warunkach) to taka strata cennego czasu, że ręce opadają.

Już nie mówię o wątkach pobocznych, bo na zakupie piłeczek poległam. Przy takiej inwestycji bez próbek, rozmów, czy chociażby zdjęć towaru nie ma przecież szans na zamówienie.

Niefrasobliwość i głupotki były znośne, kiedy dzieciaki bawiły się w nastolatków. Teraz… Cóż.
Jakaś impreza z pieczeniem ciasteczek i marihuaną, jakaś operacja z wielkimi przemowami o miłości, gówniarze z grupy wsparcia, trochę baru i “Anarchia” śpiewana w każdym, możliwym momencie.

Zdaję sobie sprawę, że to jest serial komediowy i muszę brać scenki z “przymrużeniem oka”. Z sentymentu do dawnych lat oglądam prapremiery i czekam na kolejne odcinki. Tylko tak naprawdę muszę już przyznać, że nie takiego powrotu oczekiwałam.

Może się zestarzałam?
Tylko w sumie widownia “39,5″ też się odrobinę przeniosła w czasie i doszło jej kilka zmarszczek - prawda? ;)

Nie wiem dla kogo ten serial. Nowych dzieciaków “20+” na pewno nie kupi - widzieli już naprawdę sporo dobrego.
Nie mówiąc o “30-stkach”. Kto z młodych, gniewnych z kredytem na apartamentowiec chce oglądać historyjkę o podtatusiałym gwiazdorze rocka z guzem mózgu? (W sumie gdyby taki scenariusz dostali Anglicy, byłby hicior na miarę Breaking Bad ;)
Zostali wierni fani sprzed lat. W tym i ja.
I oglądam jak z tygodnia na tydzień ktoś zarzyna “samograja”.

Powtórzę się: Niestety zmarnowano potencjał. Taka ekipa gwiazd, nieźli aktorzy i świetny początek (Te scenki rodem z “Exterminatora”, ten narrator i zderzenie z rzeczywistością. Cała prawda o zespole i ustępstwach na jakie musi iść, aby przeżyć. Genialne w swojej prostocie ;)

Ujęcia pochwalę. Zdjęcia świetne, a momentami rewelacyjne. Muzyka całkiem, całkiem, chociaż ja powsadzałabym więcej rocka.

Przede mną wyjazd na ślub Anki i spektakularny finał.
Zerknę, ale złudzeń już nie mam.
Odezwę się na podsumowanie.

Za 8 odcinków bez początków (były świetne) 2,99 bobra