A jak Andrew. Z jak Zelda.
Historia miłości pary, która - jak wiemy z początku każdego epizodu - rozstanie się dokładnie po ośmiu miesiącach, trzech tygodniach, pięciu dniach i jednej godzinie.

W rolach głównych Ben Feldman (m.in. Drop Dead Diva i Mad Men) i znana przede wszystkim z roli matki w HIMYM - Cristin Milioti.

Szczerze mówiąc już od pierwszych minut pilota bardzo ich polubiłam.
Na naszych oczach rodzi się uczucie - które jest słodkie i bardzo smaczne - jak lody truskawkowe ;)

On pracuje w biurze matrymonialnym, które jak twierdzi wredna szefowa - nie powinno kojarzyć par, gdyż wtedy ludzie przestają wpłacać pieniądze. Ona jest prawnikiem, która codziennie z okna swojego biura może obserwować chłopaka.

Poznali się przypadkiem, chociaż wiemy, że wcześniej mieli mnóstwo okazji aby nawiązać relacje. Po prostu ich drogi cały czas się mijały.

Andrew kilka lat temu spotkał dziewczynę w srebrnej sukience na koncercie. I postanowił, a raczej wymyślił sobie, że chce spędzić z nią całe życie.
Oczywiście jak słusznie się domyślacie to była Zelda, która nie wierzy w przeznaczenie.

Jak zaczęli się spotykać i co wynikło po pierwszych randkach? Tego Wam nie zdradzę - zobaczcie dwa, premierowe odcinki.

Na duży plus bohaterowie drugoplanowi, w tym m.in. Parvesh Cheena (czyli Gupta z nieodżałowanego Outsourced). Na uwagę zasługują również najlepsi przyjaciele naszych bohaterów, czy też wredna szefowa ;)

Na razie obserwujemy najlepsze momenty w związku. Poznawanie drugiego człowieka, wzajemna fascynacja, prezenty i zazdrość.
Podejrzewam, że niebawem wszystko się zmieni. Jak mówi narrator:”Ich związek trwał dokładnie osiem miesięcy,…”

Polecam. To lekka historia miłosna, z dawką poczucia humoru.
Smaczna, zjadliwa, bez nagrywanego śmiechu.

Daję 3,5 bobra (a momentami nawet 4)