Szczerze powiedziawszy, z pewnymi zmianami w wątkach pobocznych tak powinien wyglądać finał Szpilek na Giewoncie. I to nie trzeciej serii, a całego serialu. Ewka z Bartkiem w końcu się pogodzili (na 13 odcinków w zasadzie przez trzy byli razem), było huczne, góralskie wesele i happy end.
Ale nie dla wszystkich.

Na pewno pracownicy Tu i Teraz nie są szczęśliwi z powodu zamknięcia agencji. Ale z ręką na sercu każdy widz musi przyznać, że trzecia seria zupełnie ominęła wątek pracy w reklamie i pozyskiwaniu klientów. Też nie płaciłabym takim obibokom za załatwianie prywatnych spraw, wiecznych rozmowach o wszystkim i niczym i piciu kawy. Ale zwolnienie dyscyplinarne? Za słabe wyniki sprzedaży?

Agnieszka niczym Ewka pojawiła się w Zakopanem z misją ale uległa urokowi góralszczyzny i zrobiła spektakularną kalafiorową z przesolonego rosołu. Rozstała się jeszcze z chłopakiem, który okazał się zdrajcą i karierowiczem.

Wątek miśków całkowicie się rozsypał i jak widać w ostatnim odcinku nie ma szans na pojednanie się tej pary. Może to i lepiej? Jasiek był moim ulubieńcem w pierwszej serii, w drugiej za sprawą poznanej Zosi przeszedł okrutną metamorfozę. I już przestał być miejscowym pijusem i bohaterem komediowym. Jego rolę przejęła Lucyna. Nie jako miejscowego pijusa oczywiście ;) (chociaż nie stroni od kieliszka). Najbardziej komediowa postać trzeciej serii i uczciwie trzeba przyznać, że Pani Pomykała wiele scen uratowała. I została kilkakrotnie brzydko wykorzystana przy produkt placement: a to reklamowała cyfrowy Polsat, a to jak w ostatnim odcinku cukierki Rafaello…
Bardzo mi się podoba, że scenarzyści tak jak kiedyś proponowałam połączyli ją z Mariuszem - wąsatym pracownikiem pogotowia. Chociaż jeszcze niedawno wrócił z podróży do Egiptu z małżonką (w I serii), obecnie jest wdowcem od roku. Nie czepiam się, być może scenarzyści uśmiercili jego żonę zaraz po powrocie z Afryki ;)

W zasadzie wesele jak wesele - wieczór kawalerski (nota bene jeden z najnudniejszych jakie widziałam), stresy i ślubne wpadki (tradycyjnie z obrączkami). Tańce, rozmowy i wyznania miłosne. Bardzo ładny finał, kolory biły po oczach i miło było obserwować uśmiechniętą Ewkę (rzadki widok w tej serii).

Największym zaskoczeniem jak dla mnie było pojawienie się szczura Filipka w kratkę!

Reasumując. Finał połączony ze ślubem byłby idealnym zakończeniem serialu. Aczkolwiek za dużo wątków zostało rozpoczętych, rozbabranych lub całkowicie zamienionych. Sprzedany pensjonat i ostatnie słowa Agnieszki, która postanowiła walczyć o dom Lucyny i Ewy. Czy jej się to uda? A jeśli nie to gdzie wszyscy zamieszkają?

Co dalej z Patrykiem, Arturem i resztą zwolnionych z Tu i Teraz. Co z Michałem i Barbarą? (niby się rozstali aczkolwiek widać, że ich do siebie ciągnie).

Jeśli serial jest o prawnikach lub lekarzach to kolejne serie zawsze ratują ciekawe przypadki a to prawnicze, a to medyczne. A pomysły na pracowników agencji reklamowej zakończyły się po pierwszym sezonie i w zasadzie widać było przez całą serię, że scenarzysta nie ma pojęcia jak ich upchnąć w akcję i co z nimi zrobić. Plątali się po Zakopanem, zmieniali lokum, załatwiali sprawy prywatne (okropny pomysł na Artura i jego wyjazd w Himalaje + cały sezon przygotowań i uników przed natrętną Kaśką). Szkoda, że tak spaprano wątek gejowski w tym serialu. O Patryku i marnym wątku z Hanką nie wspomnę.

Nie był to dobry sezon. Ostatni odcinek daje możliwość scenarzystom na rozwijanie niedokończonych spraw i ratowanie pensjonatów przed budową wielkiego hotelu. Nie wiem jednak czy ma to jakiś sens.
Pierwsze dwa epizody tej serii, po słabym drugim sezonie dawały nadzieję na dużo. I czegoś jednak zabrakło.

Odcinek oceniam na 2 bobry.

PS. O gustach Pań młodych się nie dyskutuje aczkolwiek prywatny mężczyzna widząc kreację Ewki ze śmiechu prawie się zakrztusił ;)

fot.facebook.com