Oglądam mnóstwo seriali, tylko powoli zaczyna brakować mi czasu na opisywanie swoich wrażeń.
AHS to specyficzny klimat i specyficzne serie. Nie ukrywam, że pierwszy sezon wywarł na mnie spore wrażenie i porządnie przestraszył. Później było różnie - Asylum było mocne, Sabat nudny, Freak Show - dzięki charakteryzacji bohaterów dało się oglądać, chociaż w każdym z w/w sezonów zdarzały się odcinki bardzo dobre i odcinki bardzo słabe.
Po premierze Hotelu mam mieszane uczucia.

Wnętrza, oświetlenie, praca kamery, klimatyczna muzyka - wszystko na duży plus.

Warstwa scenariuszowa mnie odrzuca. Po kiego grzyba w odcinku pojawiło się tyle scen seksu? Dodajmy, że makabrycznego seksu - z gwałtem mężczyzny, podcinaniem gardeł w orgii, czy ukaraniem zdradzieckiego męża wycinając mu język i oczy…
Chociaż nie mam nic przeciwko goliźnie w telewizji i na pewno nie jestem pruderyjna, to takie nagromadzenie brutalności w przeciągu godziny mocno mnie zniesmaczyło.

Horror nie jest straszny, raczej wywołuje odruchy wymiotne.

Od kiedy zombiaki nie wydają dźwięków? :) Ten schowany w materacu dopiero po rozpruciu szwów zaczął “charczeć”.
Aktorsko również jest całkiem przyzwoicie, chociaż nie jestem i nie będę największą fanką talentu Lady Gagi.

Jeśli miałabym jednym słowem ocenić premierę to nic innego nie przychodzi mi do głowy - to było popieprzone! ;)

W wolnej chwili zerknę na kolejne epizody. Z pewną taką dozą nieśmiałości ;)
Za pilota 1,99 bobra - szczególnie za klimat pomieszczeń, oświetlenie i kilka kreacji.