Przepis wrócił na poziom, który uwielbiam. Gag za gagiem, genialne dialogi i mnóstwo wątków z konkretnymi rozwiązaniami.
I było naprawdę śmiesznie.
W końcu dłuższy wątek Poli, która jest naprawdę oryginalną postacią. Po pierwsze Anka zostawia przyjaciółkę z Gniewkiem (żałowałam, że w scenariuszu nie przewidziano np. zmiany pieluchy ;) Totalna konsternacja, wezwanie do płaczącego dziecka pediatry i pocałunek, przy którym młody aktor przestał płakać. Nie wiem jak to zrobili ale wyszło znakomicie.

Po drugie ciastko. Niebanalne oświadczyny przygotowane przez Tadeusza zakończyły się pożarciem deseru, w którym był ukryty mocno “karatowy” pierścionek z brylantem. Atak paniki zagrany brawurowo. Zdecydowanie jedna z najśmieszniejszych scen w historii serialu.

Trudno nie wyróżnić relacji Jerzego i Andrzeja. Dwóch świetnych aktorów, dobre dialogi i świetny pomysł scenarzystki na prowadzenie tego wątku. Jerzy postanawia pomóc byłemu mężowi ukochanej, daje mu rady, a nawet załatwia nocleg.
Każda scena między konkretnym Jerzym i emocjonalnie rozdartym Andrzejem jest świetna.

Anka w końcu postawiła się Elce i zwolniła się z pracy. Tutaj również wszystko było dobre poczynając od telefonu do Jerzego, który byłą żonę nazywa “francą”, mądrego wujka “dobra rada” w ciele ich syna, wizycie Elki w Kardamonie i krótkiej rozmowy między byłym małżeństwem. Anka też w końcu pokazała, że ma przysłowiowe “jaja” i zrezygnowała z pracy. Rozmowa z byłymi kucharzami też całkiem rozsądna. Wszystko zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie.

Kolejne oświadczyny i wątek Wandy w szpitalu - krótko i na temat. Guz został wycięty, Stefan padł zemdlony, na co przyjaciółki zareagowały sarkazmem: “Co za pierdoła”, “Czy jest coś czego on nie potrafi spieprzyć”.

Świetne sceny: Spotkanie “przyjaciółek” czyli byłej i obecnej Andrzejka + Pola w restauracji, premiera Jerzego w telewizji, Andrzejek i kran w Kardamonie, Pola, która śpiewa Gniewkowi po angielsku.

Elka i szef Kardamonu wybierają się na narty. jak podejrzewałam wcześniej ewidentnie scenarzystka ma plany dotyczące tych bohaterów. Prawdopodobnie spotkają się na wyjeździe ;)

Były też naleśniki - od razu pomyślałam, że muszę mieć taką patelnię. Lubię takie pomysły na szybkie i smaczne potrawy - jak kiedyś marchwiowa zupa z imbirem.

Z pewnością o kilku ważnych momentach po prostu zapomniałam ale sami się zgodzicie, że dzisiaj działo się tyle, że miałam do tego prawo ;)
Odcinek rewelacyjny! Szczerze nie mam się do czego przyczepić, zero dłużyzn, konsekwentne czyny bohaterów, logiczne i bardzo śmieszne wątki.

Zdecydowanie 5 bobrów.