Martwiłam się o ten tytuł. W zasadzie poza “Piękną i bestią” przygody superbohatera z łukiem skreśliłam na samym początku.
I okazuje się niepotrzebnie. Intuicja mnie zawiodła ;) Oczywiście to serial dla tych, którzy uwielbiają Supermena i Batmana i innych mężczyzn walczących ze złem tego świata.
Arrow ogląda się bardzo dobrze i po Last Resort to kolejna pozycja warta polecenia.

Szybka recenzja, bo podobno źle Wam się czyta moje długie wywody ;) (i mam jeszcze kilka innych rzeczy do zrobienia).

Stephen Amell jako Oliver Queen “Zielona Strzała” zostaje odnaleziony po pięciu latach od wypadku jachtu. Jako jedyny ocalały, mieszkał na tajemniczej wyspie i skrywa mnóstwo tajemnic.
Przed katastrofą był bawidamkiem i celebrytą, znanym z plotkarskich portali. Po wypadku postanawia bronić biednych i pokrzywdzonych jako człowiek w kapturze.

Wszystko gra. Efekty specjalne są przyzwoite, aktorsko nie boli, a intryga - no cóż, po ostatnich minutach odcinka - “palce lizać”.

Oczywiście to serial dla tych, którzy lubią opowieści o superbohaterach. Musicie kupić scenariusz, który opowiada o mężczyźnie, który nie boi się broni, nie ma szans aby trafiła go kula wystrzelona z pistoletu maszynowego, jest niezwykle sprawny i wysportowany.

Bardzo ciekawa historia, brak dłużyzn, kilka naprawdę dobrych wątków. Nie jest banalnie! - i to jest główny atut tej produkcji.
Jeśli jesteście pewni jak dana scena się skończy, czeka Was dużo zaskoczeń.

Serial daje radę. Pilot odsłonił kilka tajemnic, które chciałabym odkryć. Mimo, iż nikt nie poznaje mężczyzny w zielonym makijażu i kapturze (podobnie jak w przypadku Supermena, który miał inną fryzurę i okulary + ciekawe jak zmywa się farbę z twarzy w zaledwie kilka sekund nie zostawiając śladu między brwiami) zdecydowanie polecam.

Na początek 3,5 bobra. Jestem zaintrygowana.