Smutno mi.
Do końca sezonu pozostał tylko jeden odcinek, a akcja rozkręciła się na tyle, że z przyjemnością zobaczyłabym kolejne. Najgorsze jest to, że nie ma co prosić o kolejny sezon - Artyści to dzieło zamknięte.
Nie będę bić piany.
Po raz kolejny zachęcam Was do oglądania.

Zaczęło się z grubej rury.

Odbył się pogrzeb wybitnej aktorki, a później niezapomniana stypa. Jeśli ktoś zastanawia się jak balują aktorzy zerknijcie na krótki materiał instruktażowy ;)

Jaskuła w świecie celebrytów poczuł się na tyle dobrze, że zaczął udzielać wywiadów. Oczywiście szczery chłopak nie zdawał sobie sprawy, że wdepnął w bagienko.
Ale te rozmowy ze starszym kolegą, te rzuty pomidorem :)

Powróciła wybitna reżyser i odnalazła swoją gwiazdę. Inspicjentka Hania początkowo mocno się krygowała, jednak kiedy złapała wiatr w żagle… Owacje na stojąco. Dorota Segda po raz kolejny pokazała klasę.
Nowa sztuka okazała się wielkim sukcesem. Dyrektor szykuje kolejną.

Proces twórczy dramatopisarza, scenki z czytaniem scenariusza, a nawet udawany wybuch śmiechu w bufecie - wszystko było genialne.
Odtrąceni aktorzy otrzymali propozycję nie do odrzucenia, a Marcin Czarnik udowodnił, że potrafi śpiewać.

Siódmy odcinek był rewelacyjny. Wszystkie dialogi, wątki to rozpisany majstersztyk. Możecie pobawić się w wyłapywanie smaczków - jednym z moich ulubionych jest tytułowy :)
Oczywiście po raz kolejny maksymalna punktacja.
A przed nami Finał i obrona Teatru.