Zapomniałam, że serial Artyści jest emitowany w piątki o zdecydowanie “chorej” porze.
Jeśli w nocy śpicie - zapraszam na VOD, a później czytajcie dalej.

To nie jest serialik, który będzie Was bawił i wzruszał.
Artyści również nie nadają się do rodzinnego biesiadowania i dzielenia się spostrzeżeniami typu: “A ona z tamtym to nie była?, a patrz jaki on śmieszny, a ona jak schudła”.

Nowość TVP2 to wysublimowana godzina z naprawdę dobrymi aktorami i historią, która wciąga.
Polecam oglądać samemu i wyciągać przeróżne smaczki.
Od oświetlenia i scenografii (wszystko jest takie przydymione, odrobinę ciężkawe, aczkolwiek idealnie wpasowało się w klimat), poprzez fabułę, na bohaterach kończąc - Artyści przenoszą widza w zupełnie inny rodzaj serialu.

Młody, pełen pasji i pomysłów na rozwój Teatru Dyrektor codziennie zderza się z brutalną rzeczywistością. Brak wsparcia miasta, niechęć nowych pracowników,  kalumnie prasowe, zobowiązania wobec “przyjaciół” i reżyser tworzący swoje kiczowate dzieła - to tak na początek.

Jestem zachwycona obsadą. Marcin Czarnik sprawdza się znakomicie, podobnie jak Edward Linde-Lubaszenko, a Ewa Dałkowska, która rozmawia z duchami zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie.
Idealnie pasuje Tomasz Karolak, który tyle robi po telewizjach, że mógłby się podzielić - czyż nie? :)
Reszta zupełnie nie odstaje - co naprawdę nieczęsto się zdarza.

Przysięgam, że po tym serialu niczego się nie spodziewałam. Promocja była zerowa - nie wspominając już o godzinie emisji. Jestem pozytywnie zaskoczona i co tu dużo mówić… Artyści to na razie mój jesienny faworyt.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu spodoba się serial bez dramatów damsko-męskich i sztucznego kolorytu, dlatego obawiam się o oglądalność.
Ale ja trzymam kciuki i czekam na więcej. Czegoś tak dobrego dawno nie widziałam :)

Na gorąco po odcinku myślę, że 4,99 bobra będzie oceną sprawiedliwą.