Jak ja czekałam na premierę Ataku paniki!
Zwiastun przed Exterminatorem wskazywał na kawał porządnej rozrywki, a wszelkie scenki bawiły do łez.
Toż to było genialne.
Jeśli ktoś grał kiedyś chociażby w Ogame i miał atak nieprzyjaciela - ten wie ile nerwów kosztuje podobna “rozrywka” ;)

Przeczytałam kilka komentarzy i kilka tytułów recenzji. Pojechałam z cudownym nastawieniem, w świetnym humorze, ze wspaniałymi ludźmi…
Odczucia tradycyjnie poniżej.
Niestety będzie sporo Spoilerów - bowiem zamierzam się rozpisać.

Zacznijmy od tego, że wszystkie śmieszne scenki pojawiły się w wyżej wspomnianej zapowiedzi. Przysięgam dosłownie wszystkie - wraz z ostatnią sekundą, przed napisami kończącymi seans.

Zdawałam sobie sprawę z tego co zobaczę - Kilka historii ludzi, którzy są na skraju tytułowej paniki i za wszelką cenę starają się utrzymać nerwy na wodzy.

Grupka dzieciaków pali trawkę, do dziewczyny zarabiającej w erotycznym, internetowym biznesie pukają koleżanki, para wraca z wakacji i trafia na gadatliwego współpasażera i turbulencje, inna je pożegnalny obiad, panna młoda zaczyna rodzić na weselu, a młody kelner musi prosić mamę o pomoc przy ratowaniu internetowego imperium. Do tego świetna muzyka, kilka polecających cytatów o treści “Najlepsza polska komedia od lat”.

Na to właśnie szłam. Na najlepszą, nieszablonową polską komedię. A dokładniej na komediodramat z inteligentnym scenariuszem i świetnymi występami aktorskimi. Chciałam mieć “Atak śmiechu”.
Nic z tego kochani.

Zaśmiałam się dwa razy.
Uwierzcie mi naprawdę chciałabym teraz pisać Wam list polecający i wyciągać cymesy z fabuły.
Nie mogę, bo nic mnie specjalnie nie ruszyło.

Film jest przeciągany, momentami przegadany, a widz, który widział szalony zwiastun wyczekuje na wszystkie znajome momenty.
Czy to jest dramat? Ano moim zdaniem zupełnie nie. To raczej obyczajówka bez konkretnej puenty.

Jeśli mówimy tutaj o Karmie i o następstwach złych czynów to jak zawinili wczasowicze? Albo panna młoda, której wody odeszły miesiąc przed terminem (jej mąż zdradził, a ona… nie zaprosiła koleżanki na wesele. O to chodziło?).
Może jeszcze inaczej.
Dlaczego Kamila tak bardzo świrowała? Nawet gdyby berbeć wygrzebał jej spod łóżka pistolet (co też się stało), czy inny erotyczny gadżet, to wszak jest wolną kobietą w dużym mieście i ma do czynienia z rówieśnicami. Podobnie jej pokrętne tłumaczenia w sprawie zarobków - nie wierzę, że nie przerabiała podobnej rozmowy z mamą i się nie przygotowała do opisu swoich “zawodowych obowiązków”.
I ta ucieczka z niewymiarowym bagażem… O co “kaman”?

Behawiorysta od zwierząt. Czekałam na jakąś klamrę, którą ta postać zepnie wątki i nic. Nijak.
Podobnie jak śmierć w samolocie. Po wyjściu pasażerów “zgasło światło” i tak zostaliśmy bez większej refleksji.
Dlaczego Pan młody nie uczestniczył w pierwszym tańcu i opóźniał całość? Przecież seks z byłą żoną był dużo wcześniej. I to przyjęcie wpisane w scenariusz. Ewidentnie dla kelnera i jego rozmowy z mamą i aby w końcu pokazać widzowi kto jest kim w tej układance.
Tylko, że to też nie wyszło, bo przeskoki w czasie nie dały się polepić w całość (chronologicznie historia kończy się na powrocie z Egiptu).

Jeśli wybieracie się na ten film, bo jesteście zachwyceni zwiastunem - odradzam. Pan obok nas po około 40minutach chrapał donośnie.
Para w rzędzie obok zaczęła się kłócić: “-To miała być TA komedia?”. Przede mną ktoś odpisywał na smsy…
A ja zbierając pudełka zastanawiałam się: Czy gdybym nie widziała zapowiedzi, nie czytała tych komentarzy, nie oglądała przesympatycznych wywiadów z aktorami i produkcją to byłoby inaczej?
Nie mam pojęcia, bowiem czasu już nie cofnę.

Wynudziłam się. Doceniam grę (Segda, Pisula, Popławska, Damięcki), montaż, czy reżyserię.
Niestety scenariusz był słabiutki i momentami głupi. Szkoda. Sam pomysł był fantastyczny.

Zdaję sobie sprawę, że tłumy znawców napiszą pochlebne opinie, a może ktoś mnie nawet wyśmieje. Bywa.
Jestem tylko widzem.

2 bobry.