No i teraz mam dylemat co wybrać - Skazane czy Aż po sufit?
Jako, że serial Polsatu nie ma prapremiery w Internecie selekcja jest prosta.

Kolejny odcinek za nami. Czas na kilka słów podsumowania.

W trzecim epizodzie narratorem był beztroski syn Domirskich.
Ubolewam, że w związku z tym nie poznaliśmy więcej szczegółów z jego życia. Chociażby odpowiedzi na pytanie: z czego się utrzymuje? ;)
Wiemy już, że Tomek zakochał się we współlokatorce i cierpi męki odrzucenia przez dziewczynę.
Miro nadal na plus, zaczynam również lubić Zośkę, chociaż scena z ciosem bokserskim przerysowana do bólu.
Ważne, że dziewczyna znalazła sposób na posprzątanie chlewu, który kiedyś był bardzo ładnym domem.

Dziadek nadal nie może sobie poradzić ze śmiercią babci. Na dodatek już wie, że jego ostatni występek w sukni żony znalazł się na youtube.
Ucieczka z domu, wejście na klif i próba samobójcza + przemowa od wnuczka. Ja się nie wzruszyłam, ale może znajdą się bardziej uczuciowi widzowie?

Kama nadal pije i już wie, że ma z tym spory problem. Rudego byłego jednak jeszcze się nie pozbyliśmy - mam wrażenie, że nadal będzie nachodzić dziewczynę.
Chyba, że znajdzie się nowa miłość, która przegoni damskiego boksera i narkomana?

Po trzech odcinkach już wiem, że Aż po sufit to niespieszna historia rodziny z normalnymi problemami.
Ogląda się to dobrze, jednak nie czekam na nowe epizody z niecierpliwością jaka towarzyszyła mi przy innych produkcjach.
Ot kolejny serialik obyczajowy, który można sobie puścić do prasowania bez szans, że stracimy jakąś ważną scenę.

Bo tak właściwie czy po prapremierze w życiu bohaterów zaszły jakiekolwiek zmiany? Jedyną namacalną jest posprzątany dom Milo.

2,5 bobra - za muzykę, zdjęcia i aktorstwo.