Aż po sufit – „Mój jest ten kawałek podłogi” – po odcinku 9

Tekst piosenki zna każdy, nie mówiąc o tytule. Ale gdyby zapytać jaki zespół to wykonuje już byłby problem – przynajmniej dla mnie i mojej rodziny, która została mocno „zankietowana”.
Padały różne odpowiedzi: Perfect, Lombard, a nawet Kazik Staszewski. (Saksofon jest mylący 😉
Przyznaję się – też nie wiem. A raczej do dzisiaj nie wiedziałam.
O „kawałku podłogi” śpiewała grupa Mr. Zoob, która powstała w 1983 roku.

Pogrzebałam w wikipedii. Ale nie będę się rozpisywać na temat działalności i zmian w składzie – jeśli kogoś zainteresuje historia tego utworu, to sam to zrobi.
Ja zaś napiszę o odcinku.

Podskórnie od pierwszej chwili czułam, że Grzegorz w jakiś sposób oszuka naszego bohatera. Ale „Aż po sufit” zaskakuje mnie w każdym epizodzie.

Po pierwsze myślałam, że rockmen nie będzie chciał się spotkać z Andrzejem – pudło.
Po drugie czułam, że po wizycie u starego druha Marc odpuści sobie odnawianie znajomości – pudło.
Po trzecie byłam pewna, że mimo zapewnień – nie dojdzie do próby generalnej z zespołem – i znowu kulą w płot.
Na koniec przekonanie – stary wyjadacz nie wpuści kolegi na główną scenę – pudło, pudło i po raz kolejny Pudło 😉

Wszystko zapowiadało, że ojciec rodziny po latach w końcu zagra na gitarze przed dużą widownią. To Domirski w finale zdecydował inaczej i zamiast wymiatać na wiośle – wraz z Joanną postanowił zerwać się z koncertu i wspomóc synka w remoncie mieszkania na sprzedaż.
Był happy-end, łzawa historyjka itp.
Jednak ja naprawdę wolałabym, aby ojczulek pojawił się w blasku fleszy.

Ja wiem, że są rzeczy ważne i ważniejsze, a rodzina zawsze musi być na pierwszym miejscu.
Ale taka okazja, taki przyjaciel i TAKA widownia?!
Szkoda.

W międzyczasie doceniliśmy fascynację Miro. Beata grana przez Panią Foremniak wygląda pięknie więc nie dziwię się, że krew zawrzała, a fan starych bryk zupełnie zwariował na punkcie koleżanki sąsiadów, która mimo wszystko ma mniej lat niż ukochane gabloty 😉
Ja tam nadal trzymam kciuki i liczę na strzały amora.
Sceny z koncertu były doprawdy słodkie 😉

Co jak co, ale Pan Cezary gra świetnie.
Dzisiejszy pijacki wieczór i poranny kac wyszły brawurowo. Oklaski dla scen ze ściąganiem obuwia 😉

Łukasz mnie irytuje, chociaż nie mam pojęcia dlaczego.
Pielęgniarka broni swojego terytorium jak lwica, a Tomek… W zasadzie Tomek też mnie drażni. Co to za gówniarz, który widząc ładne dziewczę na chwilę zamienia się w jakiegoś Casanowę od siedmiu boleści?

Za koncert i resztę 2,99 bobra. A nawet 3.

Jedna odpowiedź do “Aż po sufit – „Mój jest ten kawałek podłogi” – po odcinku 9”

  1. Wiadomość o 2 serii niechaj będzie motywująca. Poproszę chociaż o 1 komentarz pod cotygodniowym wpisem. Nie musicie się zgadzać oczywiście 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *