Nadal mam nieodparte wrażenie, że produkcja mocno namieszała/przyspieszyła wątki serialowe.
Ze streszczeń wynikało, że widzowie mieli zobaczyć historię Kamy i jej chłopaka - ćpuna (+dalszą historię z sex taśmą w roli głównej).
Wszystko jest okrutnie poplątane, aczkolwiek ja nie mam żadnych przeciwwskazań - historia miłości Tomka i Zosi to kolejny, świetny odcinek.

Zaczęło się od seksu po dużej ilości alkoholu. Niestety zakochany chłopak nie pamiętał nocy, a jego wybranka po raz kolejny postawiła twarde warunki: Współlokatorzy to przyjaciele, którzy mogą na siebie liczyć. Zero związków i zero wspólnych wyjść. Nie ma mowy, aby pod jednym dachem funkcjonowali jako para.
Niby chłopak się zgodził, niby dziewczyna przyjęła to wiadomości.
Kolejna impreza, dziewczyna całuje się z przystojnym lekarzem z pracy, a chłopak obserwuje i cierpi. Pojawia się ta trzecia - idealna “9tka”.

Zaczyna się związek, namiętność, poznawanie z rodziną i przyjaciółmi. Od początku wszystko zgrzyta, 9tka nie grzeszy inteligencją, czy empatią. Aczkolwiek jest zgrabna, zadbana i piękna (i podoba się tylko snobistycznemu bratu).
Pilatesy, węglowodany, opalenizna w spraju - nie dziwimy się, że chłopak bez większego żalu żegna się z nowym obiektem.

W międzyczasie dziewczyna przeżywa katusze. Widzi jak człowiek, którego odrzuciła zabawia się z inną, widzi czułość, namiętność, ale też “inteligencję” nowej wybranki. Jest nastroszona jak jeżozwierz, nie ma ochoty rozmawiać, nie chce się przyznać, że jest zazdrosna i tak po prostu, po ludzku zła.

Finał tej historii nie może wyglądać inaczej. Tomek kocha Zośkę od pierwszego spojrzenia, ona musiała dojrzeć i przyznać się przed sobą do uczuć.

Porównanie Zośki do Himilsbacha zakręciło moim sercem.

Na deser nowa relacja Milo ze starszą Beatą. Jak dla mnie - jeśli ludzie się kochają to niema co im wypominać lat. Tym bardziej, że doktor Zosia prezentuje się bardzo dobrze.
+ gitara w rękach Jędrusia i opowieść o tym, że jak ma się dzieciaki to jednak trzeba zmienić priorytety.

Ogólnie jestem kupiona.
Dlaczego serial nie emitował tak dobrych odcinków od początku?

4 bobry :)

Ps.
Dlaczego Pana Himilsbacha uwielbiam? Niechaj przykładem będzie jedna z anegdot.

Swego czasu Jan Himilsbach miał propozycję zagrania w zachodnim filmie. Był jednak pewien warunek angażu: aktor musiał opanować język angielski. Ponieważ początek zdjęć był jeszcze sprawą bardzo odległą, nauczenie się języka w przynajmniej podstawowym zakresie było całkiem realne. Po długim namyśle Jasiu jednakże odmówił. Kiedy znajomi pytali go o powody tak niecodziennej decyzji (w końcu rola w filmie na Zachodzie to nie było za komuny w kij dmuchał), aktor wypalił szczerze: - Pomyślcie sami – ja się nauczę angielskiego, a oni jeszcze gotowi odwołać produkcję filmu. I co wtedy? Zostanę jak ten głupi ch*j z tym angielskim!