Aż po sufit – „Nie zamykaj drzwi” – po odcinku 2

Prapremiera za nami, czas więc na kilka słów podsumowania.
Zainteresowanych zapraszam poniżej.

Po dwóch odcinkach sytuacja zaczyna się klarować. Aż po sufit będzie ciepłą i mądrą opowieścią o życiu rodziny.
Niestety jak na razie ta opowieść jest dość przeciętna. Brakuje mi wcześniej zapowiadanych wybuchów śmiechu i dużej ilości wzruszeń.
Aczkolwiek – wszystko się może zdarzyć.

Dzisiejszy epizod podobał mi się bardziej niż sam pilot. Kilka dni z perspektywy ojca tracącego pracę, któremu szalona rodzinka „wchodzi na głowę” zakończyło się happy-endem. Andrzej udowodnił, że jest samcem Alfa w stadzie i każdy członek familii musi liczyć się z jego zdaniem.

Zastanawiam się co wydarzy się za tydzień. Wszak problem alkoholowy córeczki jak na razie jest rozwiązany, mam wrażenie, że również pozbyliśmy się jej partnera – ćpuna, najmłodszemu synkowi odrobinę „przytarto” zadarty do góry nosek, a dziadek przebolał wstydliwy incydent z sukienką (dzięki świetnej przemowie zięcia).
Być może jak w przypadku kilku seriali made in USA to właśnie trzeci, czwarty odcinek będzie przełomowy dla całej produkcji?
Trzymam za to kciuki.

Pan Pazura spisał się bardzo dobrze w roli ojca, męża, syna, czy też kapitana drużyny. Tak jak w premierze chwaliłam Olszówkę dzisiaj to jego gra aktorska/narracja zasługuje na wyróżnienie.

Irytuje mnie postać sąsiadki – wyszczekanej pielęgniarki, za to polubiłam Natalię i Milo.

Szczerze mówiąc nie mam o czym więcej pisać.
Epizod oglądnęłam, oceniam bardzo poprawnie, jednak jeśli zapytalibyście mnie, czy chcę go sobie powtórzyć – to niestety moja odpowiedź brzmi „Nie”.
Nadal czekam na jakikolwiek efekt Wow. Cokolwiek. Bo to nie jest głupi, czy nudny serial.
Tylko po prostu nic mnie do niego nie ciągnie.

3 bobry.

5 odpowiedzi do “Aż po sufit – „Nie zamykaj drzwi” – po odcinku 2”

  1. Bez urazy ale ten serial nie zagości w ramówce na dłużej. Nie tylko ty masz problemy z opisywaniem . Jak dla mnie odcinek 2 to 2 bobry.
    Zerkne jeszcze na trzeci i pomyśle co dalej

  2. TVN nie potrafi zrobic pozadnego serialu od czasu zakonczenia brzyduli albo robia serial na sile komediowy jak przepis na życie albo tworza jakies seriale zbudowane na calkiem nie realnych watkach jak nie rob scen czy maz i… cos tam 😉

  3. Przepis na życie był rewelacyjny – w pierwszym sezonie. W drugim słabiej, w trzecim błysnął – ledwie… Pozostałe przemilczę. Hehehe. Ok. macie rację. Ale pomyślcie, że poziom pierwszego sezonu mógł się utrzymywać przez kolejne. Wystarczyło (moim zdaniem) li i jedynie pomóc scenarzystce, która ewidentnie odurzona sukcesem, bez planu na rozwój postaci – musiała dosłownie na kolanie pisać nowe serie – bo było zamówienie.
    Aczkolwiek Przepis jest serialem typowo obyczajowym. Czyli czapki z głów – nie ma opcji, że w międzyczasie wpadnie jakaś sprawa kryminalna, czy pojawi się klient w Kancelarii.
    40 minut opowieści o życiu.
    I to naprawdę lubię. Tylko w Polsce ciężko o taką śmieszną produkcję, z genialnym aktorstwem.
    Dotychczas wspominam Pana Adamczyka, Edytę Olszówkę, czy Maję Ostaszewską. To co zrobili w Przepisie było naprawdę cudowne.
    Czekam na kolejne Żabcie, Rybcie, i inne twory. To z pewnością nie było na siłę 😉

  4. Tak ja tez uwazam ze pierwszy sezon przepisu byl bardzo dobry ale jak sla mnie zawieral wiecej watkow obyczajowych niz komediowych, rozwod szukanie pracy , samotna ciaza w kolejnych sezonach serial zmiazdzyl moim zdaniem za duzo watkow komicznych ktore sprawily ze ten serial stal sie tak przeslodzony i sztuczny zarazmem wolalabym zeby nawiazywal bardziej do rzeczywistosci. Podobnie lekarze w polskich realiach mial sie nijak a wiem bo jestem pielegniarka i wiem jak praca i zycie w szpitalu wyglada ten serial byl za bardzo wzorcowany na amerykanski styl moim zdaniem .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *