„Będę czekał… aż zmienisz zdanie” – po odcinku 2×07

Bardzo mi przykro ale to kolejny odcinek, który mnie mocno wynudził.
Poniżej krótka recenzja.

Beata zachowuje się jak napalona nastolatka. Jej sceny łóżkowe z Jackiem polegają na wciskanie się pod kołdrę chłopaka 😉
Zero w tym romantyzmu i czułości. Ale przyznaję, że Kamil Kula wygląda świetnie.
Podobała mi się rozmowa Leona z Alicją, który zawstydzony wyznał, że słyszy jak jego młodsza latorośl uprawia seks.

Żona Piotra dostała pracę w szpitalu. Nie mam pojęcia o co chodzi w tym małżeństwie. Widać, że ginekolog jest wściekły na swoją partnerkę, irytuje go jej obecność i z czułością spogląda na współpracownicę (z którą niebawem będzie miał romans). Dodatkowo ma o niej wyrobione zdanie – jest narkomanką, która w każdej chwili może wrócić do nałogu. Dlaczego daje jej złudne nadzieje i pozwala jej ze sobą mieszkać? W rozmowie z Alicją wyznaje, że kończy mu się cierpliwość… To do tej pory w stosunku do żony był oazą spokoju?
Izabela narzuca mu się i żebrze o wspólne chwile.
Naprawdę lubiłam postać Piotra, a teraz jego bohater jawi mi się jako antypatyczny nerwus.

Alicja pozwala się zaprosić na kolację znanemu żużlowcowi. Tradycyjnie jest niedostępna, a chłopak traci dla niej głowę i postanawia ją zdobyć.

Orda w ciągu kilku dni zapomniał o wielkiej miłości do Sylwii i podrywa kolejną pielęgniarkę, która za jego pomocą chce się wyrwać do Warszawy.

Podobał mi się wątek małżeństwa, które czekało 15 lat na dziecko. Scena porodu była wzruszająca ale bardzo krótka.
Drugi przypadek – czyli złamanie nogi przed ślubem też zajął niewiele minut odcinka.

Przegadany, schematyczny i niestety kolejny nudny odcinek.
Za operacje, Leona i kilka chwil na porodówce

2 bobry.

5 odpowiedzi do “„Będę czekał… aż zmienisz zdanie” – po odcinku 2×07”

  1. A ja nie narzekam… uśmiałam się parę razy. To, że nie ma Maksa wcale nie oznacza, że odcinek nie jest ciekawy. Cieszę się, że dochodzą do głosu także inni lekarze, nawet tacy zupełnie epizodyczni – w końcu porównuje się serial do „chirurgów” – oczywiście to gruuuuuuuuba przesada już prędzej do tego amerykańskiego serialu przyrównałabym „Na dobre i na złe” – głównie ze względu na pomysł oparcia serialu na dużej grupie lekarzy
    w Toruniu tych lekarzy jest zaledwie garstka… tym bardziej mnie cieszy gdy powoli do głosu dochodzi też tło 🙂
    a co chcielibyście, żeby Maks z Alicją byli już forever happy? nuda… dajcie rozwinąć się akcji, pokomplikować, żeby potem jeszcze być świadkiem goniących się króliczków… myślę, że ekipa nie chce tak szybko kończyć tego serialu… więc napięcie trzeba jakoś podtrzymywać 🙂

  2. Ja sie niestety zgadzam z adminem i mam jeszcze gorsze zdanie o Lekarzach. Przestalam czekac na prapremiere ktora jest pozno w nocy, wole ten czas poswiecic na cos innego. Odcinki sa bardzo slabe i mam wrazenie, ze scenarzysci zapomnieli co napisali na poczatku. Sprawa Alicji, w ktorej kocha sie pol Torunia jest juz smieszna. Rozmowy bohaterow coraz glupsze jedynie Leon i Ela daja rade, bo to co zrobili z Wanatem, ktory wloczy sie po szpitalnych korytarzach z mina zbitego psa i unika zony jest zalosne. Powrot meza Eli tez niczego nie wnosi, irytuje mnie watek synalka z bujna fryzura i nowego faceta Elzbiety. Jivana nie ma ale to chyba dobrze bo ostatnio niczego nie wnosil. Slabe watki medyczne. W nosie mam czy Alicja bedzie z Maksem czy nie szkoda tylko ze reszta pracownikow szpitala nie daje rady.

  3. Pingback: Lillie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *