Tym razem oceniamy odcinek, który miał emisję w TVP2. I nie muszę się obawiać, że zdradzę Wam cokolwiek z fabuły ;)

Wszyscy recenzenci nadal rozpływają się w zachwytach nad rolą Joanny Kulig, a ja uważam, że serial kradnie postać drugoplanowa. Mowa oczywiście o Krzyśku, w którego wciela się Paweł Domagała.

Były mąż zaopiekował się domem, z pomocą przyjaciela odwiózł dziewczynki (bardzo humorystyczny moment z parą gejowską), zrobił pranie, a nawet ugotował obiad - w postaci dwóch kubków chińskiej zupy.
Na razie walczy o byłą żonę w konwencjonalny sposób, jednak zakupiony poradnik może zwiastować dużo ciekawsze metody.

Iga pomaga matce Ewy odzyskać mieszkanie przepisane na kochanka poznanego w internecie i tradycyjnie nie potrafi powstrzymać niewyparzonego języka w Kancelarii.
Dzięki jej wiedzy Marcin uzyskuje przewagę w negocjacjach z rozwodzącym się małżeństwem.

Jednego bobra odejmę z pewnością za bohaterkę graną przez Annę Cieślak. Od okrutnie nietwarzowej fryzury (znowu loki a’la baranek) po wymuszone szlochanie, a nawet ton głosu. Kobieta miała wzbudzać współczucie, a wzbudziła jedynie irytację. I to wykształcona aktorka…
To był bardzo nieudany występ gościnny.
Bartłomiej Kasprzykowski do złudzenia przypominał mi bufonowatego męża Anki z Przyjaciółek.
Ogólnie sprawa rozwodzącego się małżeństwa nie porwała mnie ;) (delikatnie ujmując).

Ja może za dużo wymagałam od tego serialu. Po pięciu odcinkach wiem, że to ma być lekka i zabawna opowiastka z kancelarią adwokacką w tle.
Takie “guilty pleasure” w piątkowy wieczór, po męczącym tygodniu.

Przede wszystkim za Krzysztofa. Paweł Domagała jest bezbłędny.
3 bobry.