Belfer „Mamy Balladynę w realu” – po odcinku 2

Monitor zepsuty.
Klawiatura też – ale już sobie odkupiłam. W pracy lekki Sajgon, więc znowu będę mieć zaległości jak stąd do kosmosu.
Dlatego postanowiłam sobie (męcząc oczy na pożyczonym sprzęcie) napisać chociaż kilka zdań, niż powrócić z tygodniowym opóźnieniem (jak po wakacjach).
Na dobry początek Belfer.

Przeczytałam gdzieś – (jak zwykle – na facebooku) tytuły recenzji. I podeszłam do drugiej odsłony jak pies do jeża.
W sumie nawet pomyślałam sobie, że zerknę, obszczekam złośliwie i odpuszczę (premiera mnie średnio zachęciła jak wiecie).
I zupełnie nie zgadzam się z opiniami. To był dużo lepszy odcinek niż poprzednio!
W końcu w szkole COŚ się podziało.

Młody psychopata postanowił powystrzelać koleżanki i grono pedagogiczne.
Nie zrobił tego w zwykły dzień, tylko wybrał sobie odpowiednią porę – większości dzieciaków już nie było. Skupił się na grupie teatralnej.
Pierwsze moje pytanie „Dlaczego?” Będzie kanwą tego sezonu – tak jak kiedyś „Kto jest mordercą”.

I tak patrząc na to bez większych emocji: Zabił kogo chciał, bo naprawdę mógł wytłuc ich wszystkich co do joty, a na końcu popełnić spektakularne samobójstwo.
Przy niektórych się wahał, innych w zasadzie puszczał wolno, nie mówiąc już o upuszczonym pistolecie i bieganinie po szkole.
Ale to już zaczynamy podpunkt pt. „Fabularne wpadki”.

I o ile domyślam się, że upadająca broń i koleżka, który jej nie zabrał będzie miała dalszą część, to już sceny walk i bezsensowna bieganina po budynku były po prostu głupie.
Powiedzcie mi jak można otworzyć trytytkę spinką do włosów?
Albo dlaczego okularnik nie trzasnął podczas bijatyki z Zawadzkim resztą gaśnicy w łeb Iwa?
I czemu buntownik nie poczekał i nie dobił nauczyciela „Teatru” od razu?
Bo to, że wystarczy podgląd monitoringu w telefonie, aby strzelać w ciemno i trafiać do policyjnych kaczek w tym przypadku jest całkowitą normą 😉
Dużo tego jest. W sumie za dużo.

I gdybym się skupiła tylko na tym, to moja ocena byłaby niższa. Oceniam swój stan emocjonalny, strach, a nawet grę aktorską. Nikt nie był wybitny, ale zęby mnie też szczególnie nie bolały.
Świetny wstęp do dalszych wydarzeń. Czekam na więcej – bo teraz wiem na co 🙂
3,5 bobra.

2 odpowiedzi do “Belfer „Mamy Balladynę w realu” – po odcinku 2”

  1. Mi też podobał się ten odcinek , trzymał w napięciu i w wielkiej niewiadomej ” o co tutaj chodzi „

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *