Belfer – Po premierze nowości od Canal+

Cieszę się, że i HBO i AXN, a teraz Canal+ stawiają na polskie produkcje i postanawiają inwestować w rodzimą rozrywkę.
Belfer jest deserem serialowej jesieni.
Przez dziesięć odcinków wraz z policją, nauczycielem i młodzieżą będziemy starali się rozwiązać zagadkę śmierci pięknej dziewczyny (wątek a’la Laura Palmer) w małym miasteczku.

Po pierwszym odcinku wiemy już, że chodzi o morderstwo, a podejrzanych jest przynajmniej kilku. Były chłopak, nauczyciel wuefu, przyjaciółka, dziennikarz, dealer, tytułowy Belfer? A może ktoś ze świata finansjery? Wszak przy zwłokach znaleziono sporą ilość gotówki, a biznesmeni nie pojawili się przypadkowo.

Jest mrocznie, klimatycznie, aktorsko rewelacyjnie (o tym za chwilę), ale cały czas tłucze mi się po głowie melodia: „Ale to już było”…
Nie obrażając scenarzystów, ani nikogo z produkcji – seriali o śmierci młodej dziewczyny (młodzieńca, czy dziecka) jest naprawdę dużo. I wszystkie są tworzone na jedno kopyto. Zmienia się tylko płeć detektywa, czy okoliczności morderstwa. I w przypadku Belfra schemat nie ulega zmianie.

Jednakże jest coś co wyróżnia nowość Canal+ na tle innych.
1. Świetnie napisane dialogi. Każda grupa społeczna ma swój charakter i dużą naturalność. Policjanci przeklinają jak muszą, młodzież pyskuje, a wuefista w prywatnych rozmowach z kumplem obgaduje śliczne nastolatki. Są wulgaryzmy, ale ewidentnie pojawiają się po coś i mają funkcję wzmacniania wypowiedzi.
2. Wuefista – czyli Łukasz Simlat. Najjaśniejszy punkt premiery. Ten aktor powinien zawojować zagraniczne rynki i grać u najsłynniejszych reżyserów świata. Podczas scen z gwiazdą serialu – Panem Maćkiem pokazał dobitnie, że kolega musi się jeszcze sporo nauczyć 😉
3. Policjant – Piotr Głowacki. To jest kameleon. Przy ilości produkcji, w których obecnie występuje moglibyśmy mieć przesyt i wrażenie, że niebawem wyskoczy z lodówki. Ale nie. Raz głupkowaty, innym razem poważny, obecnie wciela się w szeregowego pracownika z misją. Liczę na to, że jego wątek dopiero się rozkręca.
4. Krzysztof Pieczyński – jako alkoholik dziennikarz. W Komisji morderstw mnie irytował, a dzisiaj pochwalę. Mimika, ruchy, wyważona ekspresja – świetne sceny.
5. Obsada. Poza wyżej wymienionymi na ekranie pojawiło się sporo znanych twarzy – i są to nazwiska z najwyższej półki. Trzymam kciuki przede wszystkim za aktorki, bo w premierze ledwo mignęły.

Sami przyznajcie – Artyści w tym sezonie mocno podnieśli porzeczkę 🙂

Belfer jest udanym projektem, aczkolwiek nie powalił mnie na kolana. Po zapowiedziach, wywiadach, a nawet zwiastunie stawiałam na coś bardziej oryginalnego.

Na kolejny odcinek zerknę, ale nie powiem żebym odliczała dni do niedzielnego wieczoru 😉
Myślę, że 4 bobry będą oceną idealną – zawsze na początku zawyżam 🙂

PS. Nauczyciel umawia się z kolegą na piwo w barze – bo dopiero co przyjechał i wiadomo – musi się ogarnąć. Wyraźnie mówi: za godzinę.
W międzyczasie przybywa do zagraconego pokoju, wymienia uprzejmości i… w następnej scenie biega po lesie w dresach. Przesłuchanie policji, kajdanki, oglądanie miejsca zbrodni… trach i popija złoty trunek. Gdybym się z kimś umówiła i miała 60 minut do spotkania – to ostatnią rzeczą jaka przychodzi mi do głowy jest jakakolwiek aktywność fizyczna 😉

7 odpowiedzi do “Belfer – Po premierze nowości od Canal+”

  1. Czyli nauczyciel z Warszawy po kilku minutach pobytu w miasteczku wiedział gdzie dokonano zbrodni i pobiegł sprawdzić… Podobnie obstawiasz jak moi domownicy 😉 A ja myślę, że wszystko z nim związane będzie typową zmyłką.

  2. Może być zmyłką, ale widać, że nie jest do końca taki obcy w tym miasteczku, skoro ma tam ciotkę i dziennikarz go kojarzy sprzed lat 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *