Belle Epoque – Słów kilka po odcinku 1

Nie pamiętam serialu, który miałby tak mocną akcję promocyjną, więc podejrzewam, że premierowy odcinek zgarnie około 3 milionów widzów.

Czy jestem zachwycona? Ano niekoniecznie.
Od czego tu zacząć… 😉

Pomysł z seryjnym mordercą, który zabija „męczennice” naprawdę dobry, chociaż odrobinę przypominał mi jeden z sezonów Dextera. I tutaj właśnie mam główny zarzut. O ile policja w Miami z nowoczesnym biurem kryminalnym i sztabem fachowców miała problem ująć psychopatę przez kilka tygodni, to w Belle Epoque Janek zrobił to w przeciągu dwóch dni 😉
Akcja pędziła do przodu w zwariowanym tempie. Tu palma, tu list od matki, tu łuszczyca i Bam! Mamy go. Chociaż nie! Moneta przecież należała do ojca podejrzanego, więc trzeba biec na ratunek przyjaciółce.

Scena walki (powiedzcie mi marynarz w kwiecie wieku tak łatwo dał się pokonać siwiejącemu bogaczowi?), koniec i happy end.
Z ciekawości – dlaczego Weronika przeżyła? Przecież zabójca miał sporo czasu na to, aby ją kilkakrotnie walnąć w czaszkę.  Tym bardziej, że nie miał pojęcia, że odsiecz jest w drodze…

Dialogi przeciętne. Jak kilka razy słyszę „Musimy porozmawiać, porozmawiajmy na spokojnie” to przed oczami od razu stają mi kadry znane z takich wesołych tworów jak chociażby Trudne sprawy 😉

Kostiumy rzeczywiście piękne. ALE tak odprasowane i wygładzone, że ciężko uwierzyć w to, że ludzie naprawdę spędzają w nich kilka godzin dziennie. Czarne płaszcze policjantów bez plamki, włoska, kropeczki. I te błyszczące guziczki. W sumie gdzieby mieli je ubrudzić? Przed chwilą tylko wyciągali głowę ze stawu 😉
W tym porównaniu Jan, który właśnie zszedł na ląd musi mieć coś złachanego. I tutaj już nie mogłam opanować śmiechu. Kostiumograf poszedł po bandzie – albo idealne stroje, albo płaszcz, który przy serdecznym przywitaniu wydaje z siebie kłęby kurzu jak dywan z mieszkania przed przybyciem Perfekcyjnej Pani domu.

Aktorsko na razie nie pochwalę nikogo – bo tak naprawdę nikt się nie wybił przed szereg. Nikogo też nie zganię – bo było całkiem przyzwoicie.
Na uwagę zasługuje dieta Pana Lubaszenki. Widać ciężką pracę, którą wykonał i należą mu się słowa uznania.

Klimatu znanego z zagranicznych seriali kostiumowych nie odnotowano. Brakowało mi tej gęstej i ciężkiej do określenia atmosfery, kadrów, kolorów i specyficznego oświetlenia.

Włożonych w scenografię pieniędzy też na razie nie widzę – w zasadzie było kilka lokacji i dwie ulice.

Belle Epoque to nie jest zły serial.
(Ale z pewnością do zachwytów też mi daleko 😉

Czterdzieści minut upłynęło szybko i nie nudziłam się. Ta produkcja idealnie mieści się w kategorii „serial przygodowy” i w zasadzie gdybym podeszła do niego z takim nastawieniem, to pewnie i ocena byłaby inna. Po tryliardach wywiadów i całej akcji promocyjnej naprawdę nastawiłam się na coś mrocznego i genialnego.
Myślę, że na dobry początek z wiarą, trzymaniem kciuków i na zachętę:
3 bobry.

PS. Szkoda, że Artyści nie mieli takiej promocji 😉
PS2. Po drugim odcinku powiem Wam, czy nie przerzucam się na Player 😉

9 odpowiedzi do “Belle Epoque – Słów kilka po odcinku 1”

  1. Też mi brakowało tego klimatu kostiumowych filmów. Po za kończeniu odcinka siedziałam i zastanawiałam się o co chodzi, czego mi brakowało itd. Dopiero czytając te dwa zdania „Klimatu znanego z zagranicznych seriali kostiumowych nie odnotowano. Brakowało mi tej gęstej i ciężkiej do określenia atmosfery, kadrów, kolorów i specyficznego oświetlenia.” uświadomiłam sobie że te zdjęcia były za czyste, za jasne i takie nierealne jak na czas w którym miały być odgrywane.
    P.S Mi przeszkadzał Małaszyński, jakoś go nie widzę w roli zarośniętego faceta (tzn. było wszystko ok jak się tylko patrzyło, ale jak coś mówił to głos nie pasował mi do wizerunku.), może to się zmieni później.

  2. Bo to było właśnie takie czyste i piękne. Z nienagannymi kostiumami (wiem, czepiam się). W zagranicznych widać te wymięte koszule, zmęczone twarze, popsute zęby, brudne paznokcie, czy przetłuszczone włosy.
    To Belle Epoque to w sumie niczym się nie różni od innych seriali TVN. W zasadzie każda historia mogłaby znaleźć się w szablonie… Ale może o tym innym razem. Po drugim odcinku 😉

  3. Już o tym pisałem zobaczę jeszcze trzeci odcinek a może i nie. Delikatnie wywalili kasę w błoto. Takie mydło i powidło, jak i inne stacje tej stacji. Zresztą jaki ma to być serial skoro robią go Ci sami przeciętniacy co zwykle

  4. Zgadzam się – klimatu brak! Jest za czysto, za kolorowo, a muzyka (choć fajna) nie pasuje do epoki.
    Lepiej by się ten serial oglądało w sepii, a może nawet czarno-biały 😉

  5. Cynamonka jak dla mnie to też nie był dziki zachód. To było tak bardzo współczesne, tylko że w „śmiesznych strojach” jak na czasy obecne.

  6. Moim zdaniem 1 odcinek był słaby. Pamiętam wypowiedź Pana Miszczaka z konferencji ramówkowej dotyczącą tego jakie drogie stroje sprowadzali, jak piękna jest scenografia, w dodatku te wszystkie portale, które pisały, że jeden odcinek kosztował milion złotych- spodziewałem się czegoś wow. W serialu brakuje akcji, emocji, klimatu, scenografia- bardzo uboga, te piękne meble, czyste równe ściany, płytki czy lampy a’la IKEA i jedna ulica w Krakowie, to jest ta piękna scenografia? Stroje- tutaj również nie widzę tych wszystkich pieniędzy, zbyt czyste, wydaje mi się, że można było znaleźć tańsze odpowiedniki w Polsce- w sieciowkach. Przykro mi to stwierdzić ale nie poczułem klimatu pięknej epoki i początku XX wieku. To co zobaczyłem na ekranie to rok 2017 z postaciami, które wyglądały na przebrane i nijak nie pasowały do całej reszty, z fabułą słabiutkiego serialu kryminalnego. Żałuję, że TVN nie zainwestował tych pieniędzy w serial KAPRYS LOSU, o którym słuch zaginął a który zapowiadał się bardzo interesująco.

  7. Pilotaż Kaprysu Losu mozna obejrzeć na player (polecam).
    A to było nudne (odczucia po pierwszym odcinku). Poczekam na wątek Małaszyński-Cielecka, jak się nic nie rozkręci, porzucam to;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *