Nadrabiam serialowe zaległości ;)
Kolejna nowość, słabo reklamowana, jednak dzięki opiniom amerykańskich dziennikarzy, który byli pod wrażeniem pierwszego odcinka dowiedziałam się o tym tytule.
Szczerze, mam problem z oceną tego serialu bo wszystkie główne gagi, śmieszne momenty i najlepsze dialogi widziałam w zwiastunach i fragmentach, które promowały serial.

Ale “Ben and Kate” daje radę. Nat Faxon jako tytułowy Ben jest świetny. Zupełny oszołom i dzieciak, nad którym nie da się zapanować. Ciekawi mnie również jak w “Hollywood” uchował się aktor z tak krzywym zgryzem ;)

Dakota Johnson jako Kate to naiwna samotna matka, która będzie musiała jeszcze zaopiekować się nieobliczalnym braciszkiem. Momentami strasznie drażniła mnie jej “gapowatość” (człowiek ma ochotę podejść i powiedzieć: “ogarnij się kobieto”).

Kilka ciekawych postaci drugoplanowych. Na szczególną uwagę zasługuje Lucy Punch jako BJ - koleżanka z pracy Kate. Uwielbiam “słodkie idiotki” w serialach, dlatego czekam na rozwój jej wątku. Scena opieki nad córeczką koleżanki naprawdę śmieszna.

Udany debiut ale tak jak pisałam wcześniej wszystkie najciekawsze sceny, widziałam wcześniej.
Na razie obiektywnie 2,5 bobra.
Ale trzymam kciuki za ten tytuł.