W recenzjach, które mam do nadrobienia sporo będzie o śpiewie ;)
Zacznijmy od Bodo i jego poznańskiej karierze.
Muszę przyznać, że wczorajszy odcinek był bardzo udany, a aktorzy drugoplanowi sprawili, że zaczynam wierzyć w ten serial :)

Magdalena Stużyńska i Bartłomiej Kasprzykowski to najjaśniejsze punkty odcinka. Żałuję, że w kolejnych epizodach nie zobaczymy już niemieckiego teatru w Poznaniu i jego bohaterów. Tym bardziej, że Trudi (która jest jak “wełna z Bielska” wyjechała z krawcem do Niemiec).
Bardzo polubiłam relacje Eugeniusza z Morycem i też żałuję, że Piotr Żurawski zniknął z “Bodo”.

No cóż od lat sposoby zdobywania “kariery” przez łóżko niewiele się zmieniły. Ważne, aby wiedzieć z kim sypiać, aby osiągnąć zamierzony efekt ;)

Z odcinka na odcinek mocniej doceniam Antka Królikowskiego i piszę to z pełną powagą. Młody aktor radzi sobie dobrze, a jego luz i młodzieńcza brawura coraz lepiej przekładają się na rolę. Dodatkowo Antek nieźle radzi sobie ze śpiewem. Zastanawiam się jak widzowie zareagują na wprowadzenie do serialu Tomasza Schuchardta.

Jak porównamy sobie obecne czasy: układy choreograficzne, możliwości wokalistów, scenografię itp. - to doprawdy przygotowania do premiery w Poznaniu były prześmieszne. Finał i występ, który podobał się nawet Poli Negri to majstersztyk: Trudi przepychana na specyficznej hulajnodze, pomyłki w części baletu, brak synchronów - myślę, że teraz taki pokaz teatralny miałby duże powodzenie na youtube ;) a na aktorach, reżyserze i całej brygadzie nikt nie zostawiłby suchej nitki ;)
A w “Bodo” owacje na stojąco i dobre recenzje.

Odrobinę żałuję, że podczas wykonań polscy widzowie nie dostali napisów. Sama jestem ciekawa co oznacza np. “pupszen” ;)
Może zjawi się jakiś germanista i odrobinę przybliży nam słowa utworów.

Trzeci odcinek jak na razie jest moim zdecydowanym faworytem.
Bez owijania w “bielską wełnę” 4 bobry.