Bez SPOILERÓW :)

Wszystko sprzysięgło się na to, żebym nie trafiła dzisiaj do kina.
Bilety kupiłam w czwartek, bo obawiałam się, że przez weekend sale będą wypełnione po brzegi. W międzyczasie rozpoczęły się recenzje i chociaż stara się człowiek omijać wzrokiem to “Paździerz”, czy “Tragedia” - mocno waliły po oczach.
Oszukali mnie na zestawie z Popcornem. Pani stwierdziła, że dopłacam 2 złote “około”, a wyszło 8 więcej. Na koniec pokazując aplikację telefoniczną z zakupem online - okazało się, że wydałam pieniądze na piątkowy seans. Nie mam pojęcia jak to się stało.
Na przyszłość trzeba sprawdzać kilkakrotnie i jeszcze robić zdjęcia przed finalizacją.

Prawie płacząc zabuliłam za siebie i przyjaciół.

Podejrzewacie w jakim nastroju wchodziłam na salę? ;)
Ale mówię spoko - oddychaj Aga. Przyjedziesz do domu i trzaśniesz temu Vedze taką recenzję, że mu kapcie spadną!

No i teraz nie spoilerując muszę przyznać, że to nie jest najgorszy film na jakim byłam.
Oczywiście nie jest to dzieło wybitne i nie dziwię się, że filmoznawcy pojadą po Botoksie jak po burej kobyle… Ale.
Początek dawał nadzieję. Żarty przaśne i proste sprawiały radość.
Historie kobiet związanych z medycyną ładnie się rysowały.
I po kilkudziesięciu minutach to wszystko padło, popieprzyło się i zamiast spójnych wątków dostaniecie teledysk. W pewnym momencie sama nie wiedziałam o co chodzi scenarzyście i w jakim kierunku zaczął zmierzać jego mózg.
Szkoda. Potencjał był, fabuła mogła ograniczyć się do dramatu szpitalnego, albo pójść w stronę zabawy z Tomkiem Oświecińskim i karetką w roli głównej.

Widać, że film wpisał sobie w koszta wyprawy w zagraniczne lokacje, które mało wniosły do fabuły (bo zamiast wycieczki w jedno z miejsc podobne sceny dałoby się nakręcić w Polsce), miło jednak ze strony reżysera, że ekipa odrobinę świata zwiedziła ;)

Wszyscy mężczyźni to idioci. Przysięgam. Każdy bohater Botoksu pierniczy farmazony, jakby naprawdę potrzebował pomocy lekarskiej.
Bołądź jest dziwnie ucharakteryzowana i zamiast popsutych zębów ma paszczę wypchaną wacikami.

Ponarzekałam, ale teraz Wam powiem dlaczego dam bobry:
Dygant i Warnke naprawdę dały rade. Momentami bardzo przyzwoity był Fabijański, chociaż nie każdy zrozumie jego “manierę”. To nie była najlepsza rola Pana Chabiora - ale widać, że aktor się starał.
Tradycyjnie Oświeciński kradnie wszystkie momenty komediowe - ostrzegam jednak, że nie ma ich tak dużo jak poprzednio.
Sam początek, dzieci w miskach, realizm porodów - to duży plus.

Po Botoxie strach iść do szpitala, mieć wypadek, czy nawet zwykły katar.
Nie wiem czy polecać, ale na pewno nie będę odradzać. O!
2 bobry.

Ps. Oglądam i czytam recenzje i uważam, że kogoś tu już ponosi. Po cudach pokroju “Kobiety bez wstydu”, czy podobnych :Smoleńskach: Botoks nie zasługuje na miazgę…