BrzydUla 2. Słów kilka po powrocie (Pierwszy odcinek)

Dziesięć lat. Szmat czasu.
Czekałam na ten serial z niecierpliwością, bowiem sama „BrzydUla” była dla mnie początkiem tej strony, jak i początkiem całej „miłości” do filmów w odcinkach.
I recenzji.
Po pierwszym odcinku czuję się zawiedziona. Oczywiście – to jest nadal telenowela z kolorowymi fatałaszkami i dążeniami nieatrakcyjnej bohaterki do WIELKIEJ przemiany – w dalekiej przyszłości.
ALE.
Po pierwsze bohaterki są dwie.
Nasza Ula utknęła w domu z dziećmi i dziwnymi policzkami 😉 Nagle zaczyna podejrzewać Marka o zdradę. Jest też piękna i na szczęście małomówna asystentka. W tle tkwi romans. Czyli to pierwszy taki przypadek od dziesięciu lat, kiedy nasz Pan Prezes zatrudnił sexbombę w czerwonych szpilach?
Przecież przez jego życie przez ponad dekadę pojawiały się modelki, współpracownice, czy inne, piękne kontrahentki. A ona siedziała w domu z dziećmi.
Nagle weszła do firmy i doznała olśnienia?
W zasadzie tajemnica zakończyła się wraz z powrotem do domu. Idealna rodzinka, idealny tort i nieidealna rozmowa mężusia. Ona jeszcze o tym nie wie.

Przecież to była Pani Prezes, bez której Marek „pięćset” razy przegrałby z konkurencją, zawalił terminy, czy nie dowiózł dokumentów na czas. I teraz to ONA siedzi w domu z dziećmi, a jemu zostawiła firmę? I ta firma jeszcze działa?
No dobra. Scenarzyści w zamyśle zrobili z niej utytą kobietę ze złą fryzurą, która interesuje się jakością kupy młodszego pokolenia i żre cukier na okrągło. Najlepiej w formie krówek, czy ciast. Serio?

Druga BrzydUla to powinowata Maćka. Maćka, który w dresach siedzi w domu z potomkiem (około rocznym).
Ja nie o tym.
Bożenka jest tak złym pomysłem jak jajecznica z dżemem. Czy kobieta, która skończyła prestiżowe studia nie wie jak zacząć rozmowę o pracę?
Widełki finansowe i tekst, że lepszej nie znajdziecie. A później szantaż na prawodawcy. Sama bym wywaliła na zbitą twarz.
Płacze, wałki wkręcone we włosy, ucieczki, pogonie, źlamdanie, błaganie, kolejny szantaż na rodzinie, itp.
Paulina Kondrak – okropna rola. Przerysowana źle prowadzona i idiotycznie wklejona w scenariusz.

Czekam jeszcze na Violę i resztę ze stałej brygady.
Na razie BrzydUla2 jest produktem „czekoladopodobnym” i po prostu durnym.
Dam 1,5 bobra.

4 odpowiedzi do “BrzydUla 2. Słów kilka po powrocie (Pierwszy odcinek)”

  1. Oj tak. Zgadzam się. Ja już jestem po 5 odcinkach i niestety ale im dalej tym wcale nie jest lepiej. Że „starą” Brzydula nie ma to nic wspólnego, to chociaż dobrze się ogląda. Wydaje mi się że teraz bardziej patrzymy na to wszystko krytycznej bo i my dorosliśmy, i już inaczej też patrzymy na seriale filmy.

  2. jak jeszcze po tych 5 odc dawałam szanse to jak skonczyłam oglądać 10 odc to jestem w szoku. Nie wiem co chcieli osiągnąć, ale nie wyszło im. Szkoda bo Brzydula była moją „pierwszą miłością” do seriali. Wiedziałam, ze na pewno nie bedzie tak jak dawniej, ale aż szkoda słów

  3. Myślę, że gdyby dzisiaj puścili stare odcinki to serial nie zostałby pozytywnie odebrany. Jestem po 7 odcinkach i jestem zadowolona z efektu na ten moment 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *