Dla tych, którzy wykupili sobie w wakacje dostęp do serialu w Ipla.pl dzisiaj zakończył się serial “Na krawędzi”.
Uważam, że 9,90zł za cały sezon było świetnym pomysłem i trzymam kciuki za to, aby Polsat ze zgromadzonych pieniędzy nakręcił kolejną serię.

Co do finału.
Niestety był najsłabszym odcinkiem w całej serii.
Mieliśmy otrzymać odpowiedzi na wszystkie pytania, rozwiać swoje wątpliwości i trzymać kciuki za dalsze losy ulubionych bohaterów.

Problem z tym, że wszystkie wątki, nad którymi głowiliśmy się od kilku tygodni zostały potraktowane “po łebkach”.
Miałam nadzieję, że dowiemy się więcej o Krzysztofie (czekałam na zwrot akcji).
Co otrzymywały matki, w tajemniczych ampułkach? Dlaczego wszystkie zmarły?

Wiemy już, że istnieje lek na HIV i dzięki decyzji policjantów Asia otrzyma specjalistyczne leczenie za grube miliony, które pomoże jej wyjść z choroby.
Pojęcie “berliński pacjent” istnieje. Jednak poczytajcie w google - ten sposób jest zbyt ryzykowny i został zastosowany jedynie dla osoby, która była nosicielem HIV i jednocześnie zachorowała na białaczkę.
Pan nazywa się Timothy Ray Brown.
Dla mnie ten wątek to odrobinę “science fiction”, lekko oparty na prawdziwej historii. Ale nie jestem lekarzem, więc na tym zakończę swoją dywagację ;)

Podobnie naciąganą kwestią było odbicie córeczki Joasi ze strzeżonego laboratorium. Żona Waxmana - tak jak przypuszczałam - wiedziała dużo więcej o działaniach koncernu farmaceutycznego.
Protas z paralizatorem i znajomością niemieckiego bez trudu dostał się do kliniki, poraził ochroniarza, po czym porwał dziecko i wywiózł je do Polski - wprost do domu Marty Sajno.
Abstrahując od wszystkiego - dzieciak jest po prostu uroczy.

“Tych kumpli co zawsze mnie ratują
W opiece swojej dobry Panie miej”
- to cytat z piosenki pt.”Garnitur”, którą na pożegnaniu Tomka wykonał sam Potocki.
Jak zapewne zauważyliście akompaniował mu Sławomir Zapała - czyli Żenia z Hotelu 52, który napisał słowa i muzykę.
Piosenka świetna, aczkolwiek nie mogę jej znaleźć na youtube.
(Uśmiechnęłam się widząc ponownie obsługę kuchenną Hotelu razem ;)

W ogóle w finale muszę pochwalić dobór muzyki do poszczególnych scen.

ALE!

O co chodziło Lenie? W jakiej kwestii kłamała? Dlaczego ostrzega Czyża przed szukaniem ludzi, którzy mogą mu zaszkodzić? Czym była ta spowiedź nagrana na DVD? Została zabita, czy popełniła samobójstwo?

Na te pytania na razie nie uzyskamy odpowiedzi. Ogólnie wątek Leny, która wyznaje swoje grzechy - zupełnie ich nie wyznając - na początku intryguje. W finale niestety wkurza.
Bo nie dowiedzieliśmy się niczego. Czy policjantka współpracowała z ludźmi, którzy tworzyli lekarstwo na HIV?
Dlaczego dopiero w finale dowiedzieliśmy się, że w wypadku motocyklowym, który pojawiał się od pierwszego epizodu zginął jej ojciec?
Serio, miałam wrażenie, że została sama, tracąc męża i córeczkę.

Finał naciągany.
Nie jestem w  stanie powiedzieć WOW! oglądając poszczególne sceny.
Takie to wszystko rozbabrane, bez składu i ładu.

Czekam na trzeci sezon, bo 12 odcinków było naprawdę rewelacyjnych.

Ale to co dzisiaj zobaczyliśmy to jedynie - 2,5 bobra.