A powiem, że chętnie, dlaczego nie :) Chcę zobaczyć kolejny odcinek!
Szczerze powiem, że nie oglądałam “Rules of Engagement”, więc z pewnością lepiej oglądało mi się polskie “Reguły gry” nie wiedząc co wydarzy się w kolejnej scenie. Oczywiście to serial komediowy, a nie dramat psychologiczny, więc bieg wydarzeń był dość przewidywalny.
Dwie pary i singiel. Jednak to nie Paweł Wilczak kradł sceny i był najlepszą postacią komediową.

Zdecydowanie najmocniejszym punktem serialu jest Jan Jankowski - i ma najlepiej napisane kwestie.
Cynik, malkontent i trochę gbur. Ale on już doskonale wie, że to żona rządzi w małżeństwie i chociaż “chłop potęgą jest i basta” tak naprawdę prędzej czy później ulegnie swojej ukochanej. I tak było również w pierwszym odcinku. Świetna scena z kremikiem za 200zł.
(Kiedy Grzegorz liczył paragony szybko przypomniał mi się Norbert z Klanu - tamten bohater ma jednak schizofrenię ;)

Julia Kamińska prześliczna, chociaż zbyt często się uśmiechała. Pomyślicie pewnie, że już nie mam się do czego przyczepić i krytykuję bohaterkę serialu komediowego za uśmiech. Chodzi mi po prostu o nienaturalne “szczerzenie się” wszystkimi zębami w każdej scenie :)

Nie wydaje mi się również żeby między nią, a Zakościelnym narodziła się na planie tzw.”chemia”, jak to miało miejsce w przypadku pracy z Filipem Bobkiem. Porównując do pary Jankowski - Kwiatkowska wypadają blado…

Nieźle napisane, nieźle zagrane. Kilka scen zdecydowanie wywoła u Was śmiech. Nie spodziewajcie się wybitnego scenariusza i radykalnego przełomu w polskiej kinematografii, to prosty serial komediowy, jakich w USA są tworzone setki (nota bene na amerykańskiej licencji). Jednak zdecydowanie jest śmiesznie.

Po pierwszym odcinku nie będę jeszcze wyrokować czy to najlepszy serial stricte komediowy TVNu (chociaż z siódemką). Aczkolwiek porównując go do Wszyscy kochają Romana i Hela w opałach jest bardzo dobrze :)

PS. Jedyny mocny mankament to fryzura Pawła Wilczaka.

Na początek 3 mocne bobry

fot.http://regulygry.tvn.pl