Nie czytałam książki Hanki Lemańskiej, więc nie będę odnosić się do serialu jak do ekranizacji. Jednak, jeśli czytaliście i macie ochotę na porównania zapraszam do komentarzy.
Marta Żmuda-Trzebiatowska piękną kobietą jest. To wiadomo od dawna, w serialu też podkreśla swoje atuty. O tym co wydarzy się w pierwszym odcinku wiedzieliśmy od dawna - Joanna - zapracowana i wyzwolona pani psycholog musi zaopiekować się dwójką dzieci przyjaciółki.

Przyjaciółka wyjeżdża na biznesowe spotkanie - chociaż jak wiadomo po pierwszym odcinku, spotkanie ma ze swoim żonatym kochankiem. Podczas drogi powrotnej ma wypadek.
I co do wypadku jestem pod wrażeniem. Ekipa dobrze się przygotowała do scen z wrakiem samochodu, dosłownie zmielonego przez zderzenie z traktorem.

Jednocześnie w domu dzieci spada ramka ze wspólnym zdjęciem. I mamy ciarki.

Dzieci były od początku bardzo chwalone przez ekipę serialu. Dziewczynkę (Natalia Keber) możecie kojarzyć ze zdjętego serialu TVP2 “Apetyt na życie”. Bardzo dobrze zagrała w scenie płaczu. Były prawdziwe łzy, zapchany nos i spieczone usta. Kilka ujęć bardzo dobrych, kilka słabych - ale dziewczynka ma potencjał.
Karol też świetny. Mimo kilku złych ustawień i kwestii wygłaszanych jak na szkolnym przedstawieniu scena z tańcem w szatni mnie kompletnie rozwaliła. Mam nadzieję, że dzieciaki będą się rozwijać na planie i nie zmanierują się jak np. Julka Wróblewska.

Pojawił się etatowy zły szef. Mariusz Drężek w każdym polskim serialu TRADYCYJNIE wciela się w rolę zmanierowanego bossa, którego nikt nie lubi. Sceny szkolenia za długie, podobnie jak rozmowy ze współpracownikami.
Mateusz Damięcki nie pasuje mi na miłość życia Joanny. Aktor wygląda po prostu… za młodo. Mam wrażenie, że w kolejnych odcinkach bardziej przekonam się do jego postaci.

Muzyka, która zagościła w kilku scenach (m.in. w scenie gry w badmintona) brzmi znajomo. Poszperałam i oczywiście to te same dżingle, które możemy usłyszeć w prawie każdym odcinku Hotelu 52. Nie ma nachalnego produkt placement - przynajmniej na razie i to duży plus.

Ogólnie nie nastawiałam się na nic dobrego. Dlatego jestem mile zaskoczona. Świetnie, że pokazano nam relacje jakie łączyły Elżbietę z dziećmi (m.in. malowanie paznokci dziewczynki), dlatego wiemy jak ciężko im będzie żyć bez ukochanej mamy. Joanna jako trzydziestolatka, która na płacz obcego dziecka, oddanego jej pod opiekę zasłania uszy poduszką - budzi przerażenie ;)

Jednak jestem strasznie ciekawa co będzie dalej.Tym bardziej, że w kolejnych odcinka pojawi się wielu dobrych aktorów m.in. Łukasz Simlat i zostanie wyjaśniona sprawa wypadku.

3 bobry na dobry początek.

fot.tvp.pl