Za nami ostatni odcinek Chirurgów.
Pomimo wielu przeszkód (chociażby wymiana prawie całej pierwotnej obsady) trwam przy serialu do końca.

Czy wydarzyło się coś, na co będę czekać z niecierpliwością?
Tradycyjnie TAK :)

Tym razem Shonda nikogo nie zabiła.
A mogła…
;)

Cieszę się, że April po wielu perturbacjach w końcu doczekała się maleństwa. Ale co to był za poród!
Na kuchennym stole Meredith, z Benem w roli akuszera. Po raz kolejny Dr Warren znalazł się w złym miejscu i czasie.
Tym razem sprostał wyzwaniu - przeprowadził cesarskie cięcie za pomocą znalezionego skalpela (nóż do steków byłby sporym przegięciem - prawda?). Nie wyobrażam sobie bólu, który przeżywała dzielna April błagająca pomocnika o ratowanie życia dziecka.
Jackson, April, córeczka i wzruszona Miranda - piękny finał.

Amelia i jej wahania związane z ożenkiem. Aż chciałoby się rzec: “Ale to już było” ;) Ostatecznie “Uciekająca panna młoda” postanowiła wrócić w ramiona stęsknionego Owena.
I dobrze się stało. Najwyższa pora aby w serialu pojawiło się jakiekolwiek szczęśliwe małżeństwo.

Jo (o nieznanym imieniu) nie chce wyjść za Alexa i ma bardzo ważny powód: Jest zamężna. Jej poprzedni wybranek okazał się psychopatą, przez którego dziewczyna musiała zmienić tożsamość.
Dziwię się jedynie, że o swojej tajemnicy powiedziała jedynie Andrew. Oczywiście alkohol rozwiązuje język, jednak nie wierzę, że przez wiele lat życia z Alexem ani razu nie zdobyła się na jakiekolwiek wyznania…
Układanie pijanej osoby do snu zawsze źle się kończy (Marta z M jak miłość może potwierdzić). Tym razem dobry przyjaciel może błagać Jacksona o operację twarzy ;)
Jestem okrutnie ciekawa czy w Szpitalu pojawi się były maż i co z wiedzą o takowym pocznie Alex. O ile dane mu będzie poznać prawdę.

Callie i Arizona.
Była długa, sądowa batalia o dziecko. Arizona, która ma Sophie na wyłączność wykazała gest dobrej woli i na ganku w mieszkaniu byłej żony postanowiła uszczęśliwić dwie matki.
Widownia (a przede wszystkim ja) nie jest szczęśliwa.
Sara Ramirez odeszła z produkcji, a pożegnanie z jej postacią trwało kilkadziesiąt sekund.
Mogę zrozumieć “zmęczenie materiału”, jednak tak się nie postępuje z wieloletnimi fanami.

Na co czekam?
Przede wszystkim jest zagadka związana z Joe. Mam nadzieję, że April i Jackson w końcu do siebie wrócą.
Dodatkowo jeden mężczyzna i dwie siostry…
Będzie sporo łez.

Finał 12stego sezonu oceniam na 3,5 bobry.
Spłakałam się, a to do czegoś zobowiązuje.