Wkurzyła to za słabe słowo aczkolwiek, każdy kto oglądał najnowszy epizod wie o co mi chodzi.
Krótka recenzja poniżej. Zawiera mnóstwo spoilerów. Ale inaczej się po prostu nie da.

Scenarzyści zastosowali “przesunięcie czasowe”, o którym było wiadomo już kilka miesięcy temu.

W drugim odcinku wrócimy ponownie do lasu, w którym w finale 8 sezonu pożegnaliśmy Lexie Grey i zobaczymy co przez tydzień działo się z lekarzami.
Szczerze mówiąc to będzie ciężki odcinek i nie wiem czy mam ochotę go oglądać, wiedząc co Shonda zrobiła z moimi ulubionymi bohaterami.

Nie mówię, że pierwszy odcinek był zły. Bo był genialnie zmontowany i zaskakujący od początku do końca. Jestem po prostu wściekła na Shondę, która epizod po epizodzie udowadnia, że szpital w Seatle to placówka śmierci.

Wiedzieliśmy, że Eric Dane grający Marka definitywnie rozstaje się z produkcją… Ale nadal trzymałam kciuki, żeby jego bohater się przebudził.
Wzruszające sceny ze ślubu Dereka, kiedy Sloan chwali się, że jest najlepszym przyjacielem jakiego można mieć. Zgadzam się. To co łączyło obu panów było jedną z najlepszych relacji męsko-męskich w amerykańskim serialu.
I jeśli twierdzicie, że to lepiej, że Mark odszedł bo Lexie nie żyje - nie zgadzam się. Powinien zostać dla Callie, córeczki, a przede wszystkim dla Dereka (nie wspominając już o wpatrzonym w niego jak w święty obraz Jacksonie).

Shonda uśmierciła również Arizonę? Zastanawiałam się nad tym przez cały odcinek, wszak Callie szlochała i przyjmowała wyrazy wsparcia. I kiedy już widz jest przekonany, że nie zobaczymy sympatycznej pediatry otwierają się drzwi do sypialni… Ona żyje! Radość trwa jednak tylko kilka sekund, kiedy kobieta pokazuje kikut odciętej nogi.

Mocny epizod. Tragedia, przeplatana komediowymi wątkami w wykonaniu “Bardzo chętnej Bailey”. Meduza - Meredith, nieokiełznana Cristina w nowym szpitalu, decyzja Alexa i niesprawna ręka Dereka.

Postacią, która panuje nad przyjaciółmi, wspiera ich i pociesza jest Callie (ale widać, że sama nie udźwignie tragedii). Świetny jest również Owen w rozmowie z rezydentką i April (która zamiast operować karmi świnie na farmie).
Nowy lekarz - pediatra strasznie irytujący. Grupa nowych stażystów mdła i w zasadzie bezbarwna.

Kilka razy przeszedł mnie dreszcz. Emocje, zaskoczenie, żal…?
Scenarzystka genialnie pogrywa sobie z naszymi uczuciami. Jednak szkoda, że w przeciągu kilku miesięcy pozbyła się najciekawszych bohaterów nie dając na razie żadnego, ciekawego “zamiennika”.

Za rozpoczęcie nowego sezonu 5 bobrów.