Chociaż grubsze rajtki załóż! – czyli po odcinku czwartym

Powiem szczerze. Gdyby nie ostatnia scena odcinek dostałby ode mnie jednego bobra więcej, bo dzisiaj naprawdę dobrze się bawiłam, kilka razy mocno roześmiałam (chociażby przy cytacie w tytule tej recenzji), zdarzyło się też kilka scen, które zupełnie zmieniły bieg wydarzeń. Nie było dłużyzn, a co najważniejsze wróciły „gary”.

Jednakże powrót byłej żony, która jednym zdaniem utwierdza Ankę w przekonaniu, że jej ukochany jest „szczęśliwie” żonaty i bawi się z nią na boku był tak przewidywalny i głupi, że zwątpiłam w inteligencję głównej bohaterki. Zachowuje się jak tysiące innych bohaterek dennych oper mydlanych, z Modą na Sukces w roli głównej, które nigdy nie czekają na wyjaśnienia swojego mężczyzny, tylko obrażone wychodzą.
A później przez kilka kolejnych odcinków płaczą. Powrót byłej żony nie jest niestety udanym wątkiem Pani Pilaszewskiej. Takie sceny były już m.in. w Magdzie M. Oczywiście teraz Anka się obrazi i tygodniami będziemy oglądać jej obrażoną minkę i knucie Elki.

Gruba jak Paulo Coelho. Sypie cytatami, których nie powstydziłby się i Leon Wiśniewski ;). Mańka odbyła rozmowę z ojcem, naprawdę świetny wątek. Nawet mu doradziła z kupnem kwiatów i odwiedzinami u Beatki. Przy okazji łysiejący ojciec został upokorzony mianem „dziadka” i zachwycił mnie rozmową z fanami Legii.

Pola i Klemens. Czy to już koniec tego związku? Ubrany w błyszczące szorty i pawie pióra w d… narysował akt Makowieckiej.
Z pewnością jest proste wytłumaczenie tej historii, którego Pola nie ma ochoty wysłuchać. I te bilety na mecz Legii (w tłumie widziałam Norberta z Klanu)… Nadal uważam, że to jedna z najlepszych ról Edyty Olszówki. Dzisiaj po raz kolejny dała z siebie wszystko.

Beata z odcinka na odcinek jest inna. Może to hormony? Irena i Andrzejek do tej pory zgodni, w trakcie opieki nad Gniewkiem zamieniają się w potwory.

Długi i Aldonka. Niby tego kwiatu jest pół światu ale po raz pierwszy widzieliśmy jakąkolwiek relację tej pary.
Kilka smaczków na podsumowanie.
Pokochałam Jerzego, kiedy kupując szparagi został zrugany przez handlarkę. Zdarza mi się to non stop. Nie macać pomidorów! Nie ruszać! Nie dzwonić. Ależ Proszę Pani, pójdę i kupię u konkurencji. Czyli u sąsiadki. Wystarczy tak powiedzieć i być asertywnym (trzeba się tego uczyć).

Pola rozmawiająca z Anką. Kwestia głodnych dzieci w Afryce i głodnych kotów w Warszawie.

Irena i Pan z Apteki.

Reasumując. Gra aktorska na najwyższym poziomie. Odcinek udany… aż do powrotu żony Jerzego i Anki, która zareagowała komicznie.

3,5 bobra.

17 odpowiedzi do “Chociaż grubsze rajtki załóż! – czyli po odcinku czwartym”

  1. Odcinek zarabisty!!!!!!!!! nie mam sie do czego przyczepic Mańka cudowna w rozmowie z ojcem ja tez tak chce :(((((

  2. Niestety, ja zupełnie inaczej widzę odcinek 4. Serial pikuje w dół, niestety.

    Jerzy, która każe Ance wejść samej do jego mieszkania… no i oczywiście w tym samym momencie wchodzi była żona, zołza zresztą.
    Ona przygotowuje szparagi, on kupuje szparagi…
    Grochol pijany cynicznie obraża Mankę…
    Koleżanka w pracy też wie, o Ance i Jerzym. Czy ta Anka jest jakąć kompulsywną gadułą? Odczuwa przymus pochwalenia się wszystkim, że nowy facet jest na horyzoncie?
    Andrzej, który oczywiście zaskakuje Żabkę na rozmowie z innym…

    No, nie mogę. Telenowela w czystej formie. Nawet Beatka traci formę. Tylko Pola jeszcze fajna. I jej asystent też całkiem, całkiem.

  3. Myślałam ze tytul tego odcinka bedzie brzmiec nie rozmawiaj z pijanymi albo cos Od kilku tygodni ogladam tylko po to aby zobaczyc anke z jerzym dla mnie pol bobra albo jeden bóbr za odcinek zas nic nie bylo

  4. moki przesadzasz. I mnie i mojemu mężowi zdarza się kupić to samo danie albo produkty bez konsultacji mam na coś ochotę to kupuję. Później to przejadamy lub zapraszamy przyjaciół podobnie jak z alkoholem. Dla mnie to najlepszy odcinek tej serii uśmialam się straszliwie 🙂

  5. Każdy serial można zjechać tym co by się chciało widzieć a tym co się widziało. moki a który serial polski obecnie wyświetlany ty lubisz?

    Nie zjade . wszystko mozna zjechac ale ten odcinek bez przerw techicznych podbudował mnie i czekam na więcej. Od razu mówię m i się recenzja podoba i zgadzam si ę w 90 b%

  6. ugh na serio wszystko byłoby super gdyby nie ten wątek anki i jerzego teraz, te chocki klocki, mijanki, jakieś cyrki, NIE NIE NIE męczy mnie to strasznie,do reszty się nie czepiam w tym odc bo wszystko było bardzo fajnie i był program, zauważmy kryzys w związku KAŻDEJ serialowej pary, tylko u irenki coś się dzieje :’)

    spolier na 5odc: i jeszcze skrót, że anka zobaczy jerzego całującego się z kimś na ulicy, JESUS TAKE THE WHEEL może jeszcze tą babke z wydawnictwa, a ją, że potrąca atrakcyjny facet?! really now? czy anka z każdej strony i co chwila musi mieć zawsze przystojnych stalkerów? nie mam siły na takie leniwe pisanie scenarzystki

  7. „Jednakże powrót byłej żony, która jednym zdaniem utwierdza Ankę w przekonaniu, że jej ukochany jest “szczęśliwie” żonaty i bawi się z nią na boku był tak przewidywalny i głupi, że zwątpiłam w inteligencję głównej bohaterki. Zachowuje się jak tysiące innych bohaterek dennych oper mydlanych, z Modą na Sukces w roli głównej, które nigdy nie czekają na wyjaśnienia swojego mężczyzny, tylko obrażone wychodzą.
    A później przez kilka kolejnych odcinków płaczą. Powrót byłej żony nie jest niestety udanym wątkiem Pani Pilaszewskiej. Takie sceny były już m.in. w Magdzie M. Oczywiście teraz Anka się obrazi i tygodniami będziemy oglądać jej obrażoną minkę i knucie Elki.”
    Co prawda odcinka jeszcze nie widziałam ale jeśli chodzi o ten fragment to mam dokładnie identyczne zdanie na ten temat. Wenezuela, Brazylia i Meksyk razem wziete !!!

  8. Mi się podobał ten odcinek. Wyjście Anki – nawet jeśli oklepany wątek to co mogła zrobić – rok temu to ona była zdradzaną żoną – rola kochanki raczej jej nie pasuje.
    A żona będzie walczyć o Jerzego i nawet jeśli jest zołzą to ma do tego prawo.
    Z drugiej strony rozumiem moki- nie trzeba oglądać innych seriali, żeby mieć wysokie oczekiwania do wybranego. Ja też tak mam.

  9. Zapomniałam jeszcze o jednym „fajnym” wątku:

    Tatuś ratuje Manię z rąk złoczyńcy i natychmiast córeczka wybacza mu lata zaniedbań i jest przyjaźń i zrozumienie.

    Żebyście nie zrozumiały mnie źle – to nie jest bardzo zły serial. Nawet może być, ale nie na taką porę nadawania i taki kaliber, jaki mógłby tu być. PRzynajmniej się go goląda bez zażenowania, czasami anwet przyjemnie.

    Jak dla mnie, to jest taka mocno rozwodniona telenowela typu Brzydula. Rozwodniona – bo i wątek główny znacznie bardziej mdły i emocji w nim niewiele. Humor też jednak mniej oryginalny.
    Nawet sceny damsko-męskie znacznie bardziej softowe, chociaż Brzydula była serialem popołudniowym, gdzie trzeba było grzecznie ze względu na porę nadawania. I żeby nie było – uważam, że telenowele też mogą być dobrymi serialami.

    Reasumując – jako popołudniowa telenowela mógły całkiem dobrze się sprawdzać. Na pewno jest dużo lepszy od takiego Prosto w Serce.

    Ale – od serialu o takiej porze nadawania oczekuję jednak znacznie więcej. Na przykład tego, co było w pierwszym sezonie Usta Usta. Jakiegoś jaja. Jakiegoś „mięsa”. Jakiejś oryginalności. Zaskoczenia.

    Pani Pilaszewska popełnia klasyczny błąd początkującego autora scenariuszy seriali – tworzy kolejne postaci drugoplanowe, niektóre naprawdę nawet zabawne i urocze. Ale serial przede wszystkim powinien prowadzić historię główną. A ta tu jest po prostu cieniutka. I ten serial się tak po prostu rozłazi.

    Acha – dodatkowy bóbr za panią Popławską. Nawet z takiej wyświechtanej sceny potrafiła coś zrobić. Fajna jest.

  10. I już po. Ja na ten serial od pewnego czasu patrze jak na lekką i przyjemną komedyjkę która idealnie mnie relaksuje i tego się będę trzymać. Nie ma co analizować złej żony i ucieczki Anki. Zawsze musi być taki wątek w serialowym światku co oczywiście bardzo mnie irytuje ale cóż poradzisz 😉
    Rozmowa Manki z ojcem. A czy on rzeczywiscie był az takim złym ojcem, ktoremu nie mozna wybaczyc? Pił, bił? Nawet nie odszedl jak Manka była małym dzieckiem, tylko juz dojrzala pannicą. Naprawdę nie tylko w serialach ale i w zyciu można wybaczyć gorsze grzeszki tatusiów i mamusiów 🙂
    Przyjemny, kolorowy odcinek, zdecydowanie lepszy od ostatniego 🙂

  11. Ja właśnie oglądam i już na samym początku zastanowiło mnie, dlaczego Anka tak uparcie nie chce, żeby Irena pomagała jej przy Gniewku (większość kobiet wiele by oddała za dyspozycyjną i chętną do pomocy babcię), a jednocześnie oburza się na Mańkę, że ta ma swoje sprawy i nie chce opiekować się bratem.
    Dla mnie to co najmniej dziwne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *