Powiem szczerze. Gdyby nie ostatnia scena odcinek dostałby ode mnie jednego bobra więcej, bo dzisiaj naprawdę dobrze się bawiłam, kilka razy mocno roześmiałam (chociażby przy cytacie w tytule tej recenzji), zdarzyło się też kilka scen, które zupełnie zmieniły bieg wydarzeń. Nie było dłużyzn, a co najważniejsze wróciły “gary”.

Jednakże powrót byłej żony, która jednym zdaniem utwierdza Ankę w przekonaniu, że jej ukochany jest “szczęśliwie” żonaty i bawi się z nią na boku był tak przewidywalny i głupi, że zwątpiłam w inteligencję głównej bohaterki. Zachowuje się jak tysiące innych bohaterek dennych oper mydlanych, z Modą na Sukces w roli głównej, które nigdy nie czekają na wyjaśnienia swojego mężczyzny, tylko obrażone wychodzą.
A później przez kilka kolejnych odcinków płaczą. Powrót byłej żony nie jest niestety udanym wątkiem Pani Pilaszewskiej. Takie sceny były już m.in. w Magdzie M. Oczywiście teraz Anka się obrazi i tygodniami będziemy oglądać jej obrażoną minkę i knucie Elki.

Gruba jak Paulo Coelho. Sypie cytatami, których nie powstydziłby się i Leon Wiśniewski ;). Mańka odbyła rozmowę z ojcem, naprawdę świetny wątek. Nawet mu doradziła z kupnem kwiatów i odwiedzinami u Beatki. Przy okazji łysiejący ojciec został upokorzony mianem “dziadka” i zachwycił mnie rozmową z fanami Legii.

Pola i Klemens. Czy to już koniec tego związku? Ubrany w błyszczące szorty i pawie pióra w d… narysował akt Makowieckiej.
Z pewnością jest proste wytłumaczenie tej historii, którego Pola nie ma ochoty wysłuchać. I te bilety na mecz Legii (w tłumie widziałam Norberta z Klanu)… Nadal uważam, że to jedna z najlepszych ról Edyty Olszówki. Dzisiaj po raz kolejny dała z siebie wszystko.

Beata z odcinka na odcinek jest inna. Może to hormony? Irena i Andrzejek do tej pory zgodni, w trakcie opieki nad Gniewkiem zamieniają się w potwory.

Długi i Aldonka. Niby tego kwiatu jest pół światu ale po raz pierwszy widzieliśmy jakąkolwiek relację tej pary.
Kilka smaczków na podsumowanie.
Pokochałam Jerzego, kiedy kupując szparagi został zrugany przez handlarkę. Zdarza mi się to non stop. Nie macać pomidorów! Nie ruszać! Nie dzwonić. Ależ Proszę Pani, pójdę i kupię u konkurencji. Czyli u sąsiadki. Wystarczy tak powiedzieć i być asertywnym (trzeba się tego uczyć).

Pola rozmawiająca z Anką. Kwestia głodnych dzieci w Afryce i głodnych kotów w Warszawie.

Irena i Pan z Apteki.

Reasumując. Gra aktorska na najwyższym poziomie. Odcinek udany… aż do powrotu żony Jerzego i Anki, która zareagowała komicznie.

3,5 bobra.