Wielka prośba do Tych z Państwa, którzy czytali książkę i już wiedzą kto porwał dziewczynkę - oznaczajcie Spoilery, lub ich całkiem zaniechajcie ;)

Osobiście nawet się cieszę, że nie znam kolejnych losów przez pryzmat powieści i mogę - wraz z bohaterami “Chyłki” odkrywać kolejne karty.

Jak wypada nowość TVNu na tle innych tegorocznych produkcji?

Uważam, że świetnie!
Diagnoza - wiadomo, Druga szansa została potraktowana powierzchownie, Pułapka nie była najlepszym kryminałem, a Pod powierzchnią zaliczyło kilka głupotek i tragiczny finał.

“Bardzo Cię polubiłam BABO”  - parafrazując cytat z “Misia” :) Chyłka jest kontrowersyjna, wyszczekana i chamska. Ale przy tym bardzo prawdziwa!
Brakowało mi w polskim serialu podobnej bohaterki, dlatego z niecierpliwością wyczekuje na jej kolejne wypowiedzi i brawurowe akcje.
Prawniczka pije, pali, jeździ samochodem jak szalona, uprawia seks bez zobowiązań i przeklina. Pomyślcie w ten sam sposób o Agacie Przybysz, czy Magdzie Miłowicz…

Poznajemy ją w momencie wygrania kolejnej sprawy sądowej, porzucającą ukochaną Warszawę, aby wraz z aplikantem wybrać się na osobliwą wycieczkę do znajomej z przeszłości.
Problem z tym, że koleżance porwano dziecko, a opinia publiczna już wydała wyrok - wzorując się na matce Madzi z Sosnowca.

Nie jestem największą fanką “kryminałów”, ale “Chyłka” wkręciła mnie już po pierwszym odcinku i jestem ciekawa co przyniesie przyszłość.
Dziwię się, że postawiono na emisję w player.pl, zamiast powalczyć o widownie chociażby w niedzielne wieczory - ale tak jak już onegdaj pisałam: “To nie mój cyrk i nie moje małpy” ;) Może wpłaty z smsów przełożą się na finansowy sukces.

Magdalena Cielecka jest niezła, Warnke niepokojąco realna jako głupiutka pijaczka, Żurawski - tradycyjnie nie ma się do czego przyczepić…, a resztę będę obserwować - wyczekując darmowych odsłon ;)

Po dwóch odcinkach “Chyłka” bije na głowę wspomnianą wcześniej “Pułapkę”.
W oczekiwaniu na więcej, za pełnokrwistą bohaterkę, bardzo dobrą realizację, ujęcia, zdjęcia i koloryt:

3,5 bobra.


Ps. Książki Mroza posiadam. Sztuk dwie. Ochota na przeczytanie po seansie wzrosła o 200% ;)