Cicha noc – Kilka słów po seansie

Na ten film wybierałam się długo. Ostatni seans w mieście, wołami zatargałam znajomych 😉 Nie chciałam popełnić błędu jak przy Ostatniej rodzinie i czekać, aż do wydania na DVD.

Po opiniach i samych tytułach recenzji spodziewałam się jednego – wieczorku ze szklaneczką piwka i rozpływaniu się w zachwytach.
Piwko jest, tylko tych zachwytów… to niestety tak wiele nie będzie.
Bez większych Spoilerów.

Nie oglądałam wszystkich polskich filmów roku 2017, ale z tych, które na razie widziałam to Cicha noc rzeczywiście była najlepsza.
Tak też oceniła Komisja w Gdyni, a oni mają większe doświadczenie 😉

Jednak w porównaniu do Ostatniej rodziny… W zasadzie nie ma co porównywać.
Tamta biografia mnie poszarpała emocjonalnie. (Recenzja została w szkicach. Szkoda)

Cicha noc to nie te progi.
To bardziej kalka „Wesela” Smarzowskiego – jest nawet wątek kamerki, którą główny bohater nagrywa zaistniałą rzeczywistość.
Zamiast tabunu obcych ludzi mamy do czynienia z najbliższą rodziną. Jest Wigilia i krzątanina przedświąteczna. Jak zwykle to kobiety wykonują cała robotę, dzieciaki obijają się przy telewizji i smartfonach, a mężczyźni kryją się po kątach – zmordowani, kiedy żona poprosi o drobną przysługę.
I te same pytania co zawsze: „Dobry barszczyk”?, „Gdzie jest opłatek”…
Tak jest w zasadzie w każdej grupie, z którą miałam okazję zjeść wieczerzę.

Dla podkręcenia atmosfery scenarzysta dodał ojca na odwyku, pijanego dziadka, szwagra – gnojka, czy kuzyna z nietypową hodowlą.
Szkoda, że od pierwszych scen z braćmi i telefonem pół kina zaszeptało: „Ten to będzie z tą. No nie?” 😉 Naprawdę większymi wołami reżyser tego nie mógł nakreślić.

Cieszę się, że aktorzy nie szarżowali. Jakubik to klasa sama w sobie, Dawid Ogrodnik zrobi niesamowitą karierę, Tomasz Schuchardt (chyba najlepsza rola w dorobku – chociaż niewielka), Paweł Nowisz jako upity dziadek dokładał cudne wątki komediowe, a na deser Mama – Agnieszka Suchora.
Gdybym z całej palety świetnych postaci musiała wybrać jedną, którą w tej chwili nagrodzę, to byłaby właśnie ta Pani.
Siostra Barbara z Daleko od noszy to istny klejnocik. Koniecznie do cyklu „Niedoceniani”.

Scenariusz nie jest specjalnie wybitny. To jeden dzień – konkretnie 24 grudnia – z życia pewnej rodziny. W tle są plany, marzenia, rozmowy i deklaracje.

Doceniam jakość nagłośnienia, warstwę wizualną i klimat.
Szłam jednak z nastawieniem i specjalnymi oczekiwaniami. Może za bardzo je wyśrubowałam? Może za długo czekałam?
Sądziłam, że czeka mnie seans bez oddechu i wielki efekt Wow. Chciałam przecież pisać epopeję pochwalną…
Cicha noc to dobry film, ale umówmy się – nie jest to dzieło wybitne, które będę wspominać latami. W zasadzie możecie zerknąć sami – nie ma uczucia zmarnowanych pieniędzy.
3,99 bobra.

….
Po wyjściu z kina zawsze staram się poczekać i posłuchać opinii obcych ludzi. I dzisiaj padło coś takiego: „Jak na polski film, to nawet-nawet”.

Ps. Bardzo podoba mi się zwiastun komedii z Domagałą, Czeczotem i Roguckim.

4 odpowiedzi do “Cicha noc – Kilka słów po seansie”

  1. Występuje tu nieco karykaturalności i stereotypizacji , ale trzeba się nad tym głęboko zastanowić. „Listy do M ” w reżyserii Smarzowskiego i „Sieranevada” po polsku.

  2. bggh a tak po ludzku, bowiem właśnie oglądałam recenzje Silmowanych – Byłeś? Podobało Ci się? Cokolwiek napisz 🙂

  3. Adminko zgadza się z recenzją. Dla mnie ten film to taka 3 w skali do 6. Nic nadzwyczajnego, jak słyszałem te pochlebne recenzje to myślałem, że u mnie pojawi się efekt wow, nic takiego jednak nie było

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *