W dzisiejszym odcinku głównym wątkiem było otwarcie “Przepisu”. W zasadzie nic więcej się nie wydarzyło, a i sama impreza wypadła poniżej przeciętnej.

To chyba najsłabszy odcinek w historii serialu.

Anka postanawia wprowadzić się do ukochanego wraz z synkiem i ratować to co jeszcze się da. Niestety na jej drodze po raz kolejny staje pani psycholog, która opiekuje się Jerzym.
Szczerze mówiąc poza apetycznymi naleśnikami na śniadanie… nic ciekawego się nie wydarzyło.
Wątek z programem kulinarnym również słabiutki i wepchnięty na siłę.

Beatka i Andrzejek przekraczają kolejną granicę absurdu. Tak jakby pani scenarzystka zapomniała na chwilę jak zachowywały się te postacie w poprzednich sezonach. “Żabcia”, który do tej pory zbierał pyłki sprzed nóg ukochanej i reagował na każdą jej zachciankę nagle bardziej przejmuje się przepowiednią postrzelonej pacjentki, niż karierą “medialną” Beatki?
Scena po emisji filmu strasznie irytująca.
Mam wrażenie, że kolejny raz będziemy musieli oglądać kłótnie tej pary, wyprowadzki, przeprosiny itp… Tylko po co?

Dość istotna sprawa- Anka wraz z przyjaciółmi otwiera swoją pierwszą restaurację. Pomijając to, że wystrój stworzony przez Maćka zupełnie nie trafia w moje gusta (na razie nie wiem, gdzie może siedzieć klientela - jakiś duży stół na środku i kilka miejsc na podwyższeniu), to zupełnie inaczej wyobrażałam sobie popis kulinarnych umiejętności Anny Adamowicz na premierze “Przepisu”. Półmisek z sałatą, owoce, pomidorki z mozzarellą w tle i winogrona na osobnym talerzu? Lichutko ;)
Podejrzewam, że u Waszych mam/cioć na imieninach stoły uginają się od jedzenia i to bardziej wykwintnego.
Najlepiej w restauracji prezentował się dzisiaj Żurek (Lesław na dodatek ;)

Krótko o kuchni. Godzinę przed otwarciem wraz z pojawieniem się Jerzego i Maćka wpada Aldona z problemem! Nie chodziło o pieczonego w całości prosiaka, tylko o kilka paluszków drożdżowych, które przypiekł Długi.
Trójka kucharzy musi radzić się Anki co zrobić ze spalonym ciastem? No przepraszam bardzo - trochę mąki, drożdży i robimy jeszcze raz. Do otwarcia pozostała godzina! Można z powodzeniem przygotować kilka blach takich “frykasów”, kiedy goście będą częstować się winogronkami ze stołu szwedzkiego ;)

Emeryci słabizna, ostatnia scena z przyjazdem lekarki Jerzego i Anką, która wygląda przez okno… Serio?

Daje dzisiaj jednego bobra - za Polę i Kubę.
Ich rozmowa trwała kilkanaście sekund ale każdy kto zna Trinny & Susannah i Gok Wan’a na pewno się uśmiechnął.

Trzymam kciuki za kolejny epizod.
1 bóbr.