Nie wiem czy na stronie znajdę jakąkolwiek osobę, która dotrwała do kolejnego finału “Rozlewiska”.

Dlaczego oglądałam i narzekam? Przede wszystkim chciałam zobaczyć po raz ostatni Panią Braunek i zakończenie wątków głównych bohaterów - wszak nie wiemy, czy powstanie kolejna seria.

Obiecałam sobie, że podczas wklejania kolejnych streszczeń nie będę złośliwa… I naprawdę starałam się dotrzymać słowa.

“Cisza nad Rozlewiskiem” nużyła i męczyła. Pourywane wątki + kulawy scenariusz - wyjazd Mirki z mężem do Tunezji i oglądanie pokoju w hotelu - po co? Zadurzenie Konrada i wątek lesbijski - po co?
Tajemniczy Piotr, który jeździł z Paulą i jej dziećmi na zakupy, powrót Sławka, dylematy Marysi… nudne i trącące banałem.
Wszystko podlane dniem powszednim Małgosi, która opatulona szalem spoglądała tęsknie w dal.

Mocno irytowały mnie efekty spowolnienia - tzw.”slow motion” wciskane w każdą minutę serialu - aby wydłużyć czas odcinka, a widzom pokazać co “onegdaj u naszych bohaterów się działo”…

Gwoździem do przysłowiowej “trumny” był finał i wielki happy-end.

Mańka (która po robieniu wielkiego NIC u mamy - bo umówmy się pisanie do kajecika nie wiąże się z opłacaniem ZUSu i wypłatą gotówki) zrozumiała, że kocha byłego męża.
Oczywiście wszystko wydarzyło się w przeciągu kilku minut. Zdesperowana kobieta bryczką od Piernackiego postanowiła złapać Kubę wylatującego do USA.
Było mi żal spoconych koni, które popędzane przez właściciela gnały z prędkością światła.
Marysia podjechała pod hotel, a kiedy dowiedziała się, że “synek wyparował” popruła trasą, którą przed chwilą przemierzał jej ukochany.
On pojechał taksówką w prawo, ona zaprzęgiem również w tę samą stronę. W finale okazało się, że konie wyprzedziły samochód ;)

Mam wrażenie, że po raz kolejny zmarnowano potencjał. Krajobrazy, leniwa muzyka i nic więcej.
Dwa, pierwsze odcinki były przyzwoite. Po śmierci Kaśki z Rozlewiska uleciała wena. Mam wrażenie, że scenarzyści postanowili odpocząć na łonie natury i zapomnieli, że mieli napisać scenariusz…
Rzeczowo patrząc to pomysł na trzynaście odcinków śmiało można by zmieścić w trzech, czterech epizodach. Co wypełniło resztę? Mgła, spojrzenia, zapiski Marysi i wspominanie przeszłości.

Również nie mam pojęcia co znalazło się w liście, który otrzymał Orest i jego spółdzielnia. Co tam było śmiesznego? (Jeśli ktoś oglądał i może mi wytłumaczyć będę wdzięczna).

To najsłabszy sezon Rozlewiska, jaki dotychczas powstał. Mam żal do scenariusza, bo aktorzy dawali z siebie wszystko. Ale co mieli grać?
Za finał 1,5 bobra.
Powrót Basi i piękne krajobrazy niestety niczego mi nie wynagrodziły.