Dzisiaj niestety nie będę zachwycać się aktorem w roli gościnnej - a szkoda.
Ile bobrów i za co - poniżej.

Nie uważacie, że żona Piotra staje się jakąś nieprzyjemną psychopatką?
W końcu poznała tajemnicę romansu męża, a nawet przeprosiła Alicję za swoje podejrzenia i awanturę. Bardzo się cieszę, że scenarzyści nie wrócili do jej nałogu (genialne sceny walki z woreczkami foliowymi, które były wypełnione zakazaną substancją).
Świetne ujęcia kamery z wodą w roli głównej. Urzekła mnie umywalka i kobieta, która wykrzykuje cały ból, jak również scena wyrzucenia narkotyków do sedesu. Zdjęcia, muzyka - udane fragmenty.
Boję się jednak samej kobiety, która jest tak bardzo zakochana w swoim mężu, że postanawia walczyć o niego ze wszystkich sił. Jej monolog w ostatnich sekundach - szczerze obawiałam się o Wanata (chociaż prywatnie nie byłoby mi szkoda tego wątku) i miałam wrażenie, że w scenie zobaczymy nóż i sporo krwi.
+ po raz kolejny w polskim serialu widzimy problem drzwi.
Nikt ich nie zamyka i podczas jakiejkolwiek sceny, w każdej chwili na dyżurkę może wpaść żona, pielęgniarka, czy też inny lekarz.

Po raz pierwszy w historii Lekarzy nie zirytowała mnie “idealna” rodzinka Jivana. Dzieci nie recytowały wyuczonych ról, a jedno z nich było świadkiem seksu rodziców.
Poruszenie, wyrzuty i “skrzywienie psychiczne” dopadły matkę rodziny. Szkoda, że wątek zakończył się słabiutką rozmową z synem. Liczyłam na więcej humoru, bo potencjał był.

Natomiast pozostałe scenki -  bardzo nierówne.
Tak jak pisałam na początku Andrzej Nejman i jego rola “weekendowego” ojca zrobiły wrażenie tylko na Maksie. Olga postawiła ultimatum. Wraca do męża, który zostanie prawowitym ojcem jej nienarodzonego dziecka.
Trudna decyzja Kellerów. Cieszę się, że sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji.

Leon i jego “studentka” pojawili się na chwilę, podobnie jak Beata i Filip, który w końcu odzyskał świadomość.
Już widać, że mężczyzna skrywa tajemnicę.
Elżbieta i Krzysztof - miło się ich ogląda ale bez fajerwerków.

Nie mam pojęcia dlaczego i kto wymyślił w polskim serialu “karuzelkę”. Widzimy dialog pary, podczas, gdy tło wkoło nich mocno się rozmywa i mamy wrażenie, że aktorzy siedzą na karuzeli. Jeśli ich rozmowa dotyczyłaby np. miłości jestem w stanie zrozumieć ten zabieg (zakochani nie widzą niczego poza sobą) ale w przypadku rozmowy dwóch chirurgów to się robi irytujące.

Dzisiejszy odcinek prapremierowy nie był rewelacyjny ale nadal “Lekarzy” da się oglądać.
Widać jednak poważny spadek formy.

2,5 bobra.