Przyjaciółki i ich kolejne perypetie już za nami.

Kilka słów po 47 odcinku poniżej.

I jak tu nie lubić tego serialu?
Czwarty sezon, a z każdym, kolejnym odcinkiem jest lepiej. Nie mam pojęcia ile czasu scenarzyści spędzają nad pisaniem epizodów i jak duża jest ich grupa. Ale chciałabym każdemu, z nich, pojedynczo i zbiorowo uścisnąć dłoń. Dobra praca ludzie!
:)

Dzisiaj było wybitnie dobrze.

Chociaż wiedzieliśmy, że Zuza poroni z pewnością nikt nie spodziewał się co dalej wydarzy się w jej życiu.
Płacz i rozmowa nie leżą w jej naturze. Kobieta odgrodziła się od wszystkiego kuloodporną szybą. A jeśli chociaż przez moment pomyśleliśmy, że wróci do swoich obowiązków zawodowych to szybko okazało się, że jesteśmy w błędzie.
Zuza owszem wróciła do pracy w Banku dosłownie na kilka chwil.
W momencie, kiedy otrzymała wzruszający liścik od asystenta (Dagmar jest po prostu genialny) postanowiła, że nic ją nie obchodzą służbowe spotkania i konferencje. I w ciągu kilku minut zdecydowała o 3-miesięcznym urlopie.
Szkoda, że Wojtek został sam. Ale każdy przeżywa swoją żałobę w sposób intuicyjny i nie ma na to reguły.
W końcu pojawiła się Stefa, która dowiedziała się, że straciła wnuczkę…

Od pierwszych, do ostatnich minut odcinka byłam wzruszona tym wątkiem. A momentami nawet leciały mi łzy, co od dawna podczas oglądania polskich produkcji się nie zdarzyło.

Dla wyrównania Anka w końcu poszła na randkę podczas której uprawiała seks!
Jej nowy znajomy to chodząca namiętność i rozpusta w jednym.
Szczerze mówiąc myślałam, że Maciek pojawi się gościnnie w dwóch odcinkach, a tutaj taka niespodzianka. :)
Joga, ćwiczenia oddechowe z młodym, niesamowicie przystojnym facetem, a później… no cóż. Kobieta po przejściach w końcu poddała się chwili.

Patrycja już wie, że Filip zamieszka z matką.
Ale dzisiaj najbardziej podobała mi się niespodzianka przygotowana przez Michała. Przyjemność to nie tylko łóżko. Chyba, że chodzi o łóżko do masażu.

A na deser Inga.
Po raz kolejny pojawiła się Dorota, która postanowiła uwikłać naszą “przyjaciółkę” w randkę w ciemno. Mężczyźni - architekt i notariusz okazali się biedakami, którzy nie mieli gotówki nawet na obiad, nie mówiąc o kosztownym, francuskim szampanie.
Żal mi Doroty, która stara sobie ułożyć życie na nowo, a non stop trafia na “popaprańców”. Jednakże z drugiej strony, kiedy szuka się drugiej połówki tylko przez ilość zer na koncie… To tak musi się skończyć.
Agnieszka Sienkiewicz chociaż wredna i samolubna jak zwykle, dużo wnosi do odcinków. Uwielbiam wszystkie sceny z jej udziałem. Miny, ton, dialogi. Naprawdę wysoki poziom ;)

Wróćmy jednak do Ingi.
Kobieta stara się znaleźć pracę, a w wolnych chwilach pomaga Ance sprzedać setki muffinów.
Pomyślałam nawet, że to ona powinna przejąć sklep “U Marleny”.

W finale Szymon i jego rozwód.
Tego się również nie spodziewaliśmy.

Uważam, że Przyjaciółki z odcinka na odcinek stają się lepsze.
Serial mimo czwartego sezonu nic nie traci na urodzie i każdy z nas - widzów - zdaje sobie sprawę, że jest dużo lepiej niż w pierwszej serii. Bo jest.

Popłakałam się, pośmiałam. Tak powinno się konstruować epizody. A tych, którzy dotychczas nie oglądali “Przyjaciółek” gorąco zachęcam.
To najlepszy serial obyczajowy w Polsce. Przynajmniej na dzisiaj.
4,5 bobra.