Minął tydzień i Prawo Agaty po raz kolejny pojawiło się w prapremierze.
Po pierwszym odcinku byłam mocno wkurzona na scenarzystów, którzy zafundowali stęsknionym widzom “seks” głównych bohaterów.
Czy w drugim epizodzie zdarzył się tytułowy “cud”?
Tradycyjnie - kilka słów poniżej.

Nie przepadam za odcinkami, w których główny wątek prawno/sądowy zostaje podzielony na dwa tygodnie - zazwyczaj nie jestem zachwycona poczynaniami Kancelarii, a później muszę wszystko odwoływać ;)

Tak będzie i tym razem. Mecenas Przybysz broni oskarżoną o morderstwo pacjenta, chorą kobietę, która przebywała w zamkniętym oddziale Szpitala Psychiatrycznego.
Jadwiga leczy się po tragedii, która ją dotknęła. Jej mąż i syn spłonęli żywcem w wypadku samochodowym, w którym również brała udział. Ocalała, jednak przez lata obwiniała się o zaistniałą sytuację.

Ewa Skibińska dobrze poradziła sobie z rolą. Jednak jej kreacja nie była wybitna (podczas emisji odcinka w głowie miałam Dorotę Pomykałę, która również wcielała się w “morderczynię”. To było brawurowe).

Agata nie poradziła sobie z mocnymi argumentami Okońskiej i mimo, iż zbierała dowody - przegrała sprawę. Miałam wrażenie, że wątek będzie miał swój dalszy ciąg, kiedy zupełnie zignorowała ścianę zalepioną samoprzylepnymi karteczkami w pokoju współlokatorki Jadwigi.
Tam mógł znajdować się klucz do rozwiązania zagadki i odnalezienia prawdziwego mordercy! I tak właśnie będzie. Ale to zobaczymy w kolejnym odcinku… ;)

Marek dowiedział się, że w domu ojca było włamanie i przez zupełny przypadek, a raczej zupełny brak asertywności został adwokatem sąsiada, któremu myśliwi zastrzelili psa.
Okazało się, że jego wiedza prawnicza i brak skrupułów z zdobywaniu dowodów (jakby nie było na świadka powołał właściciela restauracji z dziczyzną kupowaną od miejscowego establishmentu) na niewiele się przydała.
Sąsiad okazał się kompletnym świrem, który, jak połowa miasteczka polował na legendarnego wilka.
Scena spotkania ze zwierzęciem świetna, chociaż obawiam się, że nikt Dębskiemu nie uwierzy - brak dowodów ;)

Bartek pomaga Justynie - ale wątek trwał kilka minut i na razie nie będę się na nim skupiać.

Dochodzę jednak to tego co zezłościło mnie w ubiegłym tygodniu - czyli Marek i Agata razem.
Proszę Państwa jaka poprawa!
Owszem był seks (był?) ale to było już zupełnie co innego.

Seny w Kancelarii krótkie, acz treściwe. Dębski po walce ze sobą (którą Przybysz przegrała) dzwoni do Agaty pytając o mijający dzień. A w finale odcinka ona postanawia go odwiedzić w rodzinnym domu.
ONA w końcu wykonała jakiś ruch i postanowiła spędzić z Markiem wieczór.

Tak.
Agata Przybysz przyjechała do Marka bez głupiego pretekstu. Sama, z własnej woli.
Piękny pocałunek na progu domu i karteczka z informacją o śniadaniu. Można? Można.
Trzymam kciuki za rozwój sytuacji w romantycznym stylu.

Za odcinek 5×02 - 3,5 bobra (momentami nawet 4)