Tradycyjnie tytuł tej recenzji to piosenka końcowa.
Co wydarzyło się w odcinku?

Zapraszam na krótkie podsumowanie po prapremierze.

Nie wiem, czy to ja “niedokładnie” oglądałam, czy znowu scenarzyści serialu postarali się o kolejnego, poważnego “babola”?
Od kiedy ojciec Agaty mieszka w Warszawie?

W dzisiejszym epizodzie mecenas Przybysz - po konsultacji z lekarzem postanowiła odrobinę się wyciszyć. Jednym z miejsc, które odwiedziła był grób matki, na którym złożyła kwiaty i zapaliła znicz. Na cmentarzu spotkała również przeuroczego księdza. Tylko, że z tego co pamiętamy Agata wychowywała się w Bydgoszczy.
I jak podejrzewam - mogiła ukochanej mamy, ksiądz, który ją pamięta również znajdują się daleko od Warszawy…
W kolejnej minucie adwokat prowadzi sprawę, widzimy jak rozmawia z Bartkiem w Kancelarii w Stolicy, aby znowu na chwilę przenieść się na zakrystię w rodzinnym mieście - przypominam Bydgoszczy.
Na deser spotkanie z ojcem i oglądanie zdjęć z młodości. Gdzie? Nie mam pojęcia.

Gdyby Agata kursowała między domem rodzinnym, a Kancelarią - z pewnością wiedzielibyśmy o tym. Dotychczas każdy jest wyjazd do taty wiązał się z podróżą i urlopem - to 226 kilometrów w jedną stronę…

Być może mnie poprawicie. A może znalazłam błąd w starannie napisanym scenariuszu ;)

Dwie sprawy odcinka. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi obrona lekarza, oskarżonego o złą diagnozę w samolocie, po której podróżujący zmarł na zawał.
Tak bywa w życiu. Chęć zdobycia premii, pieniądze sprawiają, że ludzie zapominają dopełnić formalności i liczą na szczęście. Świetne przesłuchanie stewardessy i jeszcze lepsza rola Bronisława Wrocławskiego (zapamiętałam nazwisko :)
Za to z pewnością jeden, mocny, wypasiony bóbr, a nawet 1,5.

Małżeństwo Góreckich - ciekawy wątek. Pan domu ma sporo za uszami skoro zmusza szantażem do zmiany zeznań i sprawił, że żona panicznie boi się z nim zobaczyć.

Myślałam, że spotkanie Marka i Doroty będzie ciekawsze. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nic nie mogło wydarzyć się na gruncie zawodowym, bo ciężko w Sądzie porozmawiać o życiu i nie być narażonym na posądzenie o “kumoterstwo”. Miałam jednak nadzieję, że byli współpracownicy umówią się prywatnie na kawę, czy np. Gawron zaprosi Marka do siebie na obiad (a gotowany był pełnoziarnisty makaron Lubella ;)
Uśmiechy były. Niestety nic poza tym.

Aniela cierpi. Bartek jest zasypany sprawami…

Szczerze mówiąc odcinek średni. I taką też dostanie ocenę.
Za udany wątek “samolotowy”, muzykę i zdjęcia:
2,5 bobra.


A błąd na linii Warszawa - Bydgoszcz sami musicie przeanalizować.