Dzisiejszy odcinek Żon Hollywood był ciekawy. W końcu ;)

Chociaż niekoniecznie rozumiem sztukę tkania gobelinów użytkowych, czy porady w kwestii zdobycia uczciwego męża, to Rodrigo szykujący niespodziankę zdobył me serce.
Zwróćcie uwagę, że na wyznanie miłości do Helenity wybrał swoją ukochaną piosenkę, która nie jest wpasowana do kanonu twórczości romantycznych.

Bowiem już za tydzień biznesmen wykona… “W dobrą stronę” Dawida Podsiadło!

Jeśli uważacie, że się czepiam - zerknijcie na tekst.
Hej! Ten pierwszy raz, mocny bas, szybki pląs po obiedzie.
Widziałem błysk w obu ślepiach mojej łani, przecież
Trzymała mocno tam, gdzie najbardziej lubię,
Mama mówiła: „Takie rzeczy tylko po ślubie”.

ALE
Brawo za gust, brawo za otwarty umysł i podjęcie nierównej walki - utwór jest trudny i będzie wymagał wielu dni pracy.

Oczywiście to jedna, z moich ulubionych piosenek z ubiegłego roku i znajduje się na prywatnej playliście.
Jeśli TVN pozwoli i wyemituje próby Rodrigo - z przyjemnością umieszczę filmik.

Na razie oryginalna wersja :)
Trzymam kciukasy!

PS. Na miejscu Heleny zwróciłabym uwagę na nauczycielkę swojego faceta ;)