Detektyw policji John Amsterdam (Nikolaj Coster-Waldau) z wydziału zabójstw w Nowym Jorku jest niepodobny do innych bohaterów seriali kryminalnych. Jest błyskotliwy, tajemniczy, nierozważny, uwodzicielski i wydaje się nieprzenikniony. Ukrywa głęboko pewien sekret: ten przystojny, młody mężczyzna jest nieśmiertelny.


Reżyserem odcinka pilotażowego i jednym z producentów wykonawczych tego niezwykłego telewizyjnego kryminału był Lasse Hallström (twórca dzieł filmowych: „Co gryzie Gilberta Grape’a” i „Casanova”). Powstał serial, nominowany do Emmy 2008.

Akcja serialu „Detektyw Amsterdam” rozgrywa się współcześnie w nowojorskiej metropolii, ale ta opowieść sięga roku 1642. Wtedy to niejaki John Amsterdam (Nikolaj Coster-Waldau) – dzielny holenderski żołnierz podczas walk w kolonii o nazwie Nowy Amsterdam, później przemianowanej na miasto Nowy Jork, został śmiertelnie ranny na polu bitwy, gdy ratował indiańską dziewczynę z masakry rdzennych plemion. W podziękowaniu za ten bohaterski czyn otrzymał dar wiecznego życia. Nie zestarzeje się, nie umrze, póki nie znajdzie bratniej duszy. Dopiero gdy pozna wybrankę swojego serca, ich dusze połączą się, a on będzie mógł nareszcie zaznać wiecznego spokoju. John wierzy, że ona gdzieś istnieje i od czterech wieków usilnie jej szuka. Pierwsza sprawa, jaką zajmie się w tym serialu, niespodziewanie przybliży go do niej.

Gdy żyje się tyle lat, co on, widziało się już wszystko, detektyw Amsterdam nie jest więc bynajmniej zaskoczony tym, co zastaje na miejscach zbrodni. W przeciwieństwie do swojej nowej partnerki – detektyw Evy Marquez (Zuleikha Robinson), która dopiero rozpoczyna służbę w policji. Koledzy uprzedzają ją przed nim – John Amsterdam jest niemal ikoną na swoim posterunku. Może pochwalić się największą skutecznością w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych i dostrzega tropy, niezauważalne dla zwykłego śmiertelnika. Ale kocha też brawurę i bywa lekkomyślny, co… już skończyło się fatalnie dla kilku jej poprzedników.

Pierwsze śledztwo i pierwsze szokujące doświadczenie. Detektyw Amsterdam rusza w pościg za potencjalnym podejrzanym w sprawie o morderstwo i… pada w metrze, jak martwy, bo jego serce nagle zatrzymuje się, gdy obok pojawia się ta kobieta. Dr Sara Dillane (Alexie Gilmore) udziela natychmiastowej pomocy Johnowi i zabiera go do szpitala, gdzie jednak akcja reanimacyjna nie przynosi rezultatu – główny bohater tego serialu zostaje oficjalnie uznany za zmarłego. Budzi się wkrótce potem i niepostrzeżenie opuszcza… kostnicę. John uświadamia sobie, że to musiała być ta Jedyna, dzięki której będzie mógł znów być normalny, śmiertelny.

Odtąd wielokrotnie John powraca na tę stację nowojorskiego metra w nadziei, że ją rozpozna. On jest podekscytowany, podczas gdy jego najbliższy przyjaciel, Omar (Stephen McKinley Henderson) - właściciel klubu jazzowego, w którym główny bohater właściwie mieszka, i zarazem jedyny człowiek, który zna jego sekret – poważnie obawia się konsekwencji tego spotkania. Szczerze martwi się o Johna, bo jest jego… synem, chociaż wygląda przy nim jak starzec. We wspomnieniach powracamy do roku 1941, kiedy to John Amsterdam i późniejsza matka Omara byli w sobie zakochani, ale musieli ukrywać przed światem swój związek, bo ona była Afroamerykanką. Z powodu uprzedzeń rasowych ówczesnego społeczeństwa nie mógł jej oficjalnie poślubić, ale zawsze wspierał.

John Amsterdam jest właściwie rówieśnikiem Nowego Jorku. Był świadkiem, jak powstaje to miasto z kolonialnej osady i przeobraża się w prawdziwą metropolię. Skąd u tego stróża prawa zaskakująca znajomość sławnych miejsc i dawnych czasów, fenomenalna zdolność rozszyfrowywania ludzkich zachowań – przydatne zwłaszcza przy wyjaśnianiu tych najbardziej skomplikowanych spraw zabójstw. Detektyw Amsterdam czerpie zawsze z własnego doświadczenia i każdy kolejny przypadek staje się pretekstem do retrospekcji. W scenach z dalszej lub bliższej przeszłości poznajemy Johna jako chirurga w szpitalu polowym podczas Wojny Secesyjnej oraz jako właściciela słynnego klubu jazzowego przy 54 Ulicy w 1964 roku. Wracamy wraz z nim na Bronx początku dziewiętnastego wieku. Czy też odwiedzimy nowojorską dzielnicę bohemy artystycznej – Green Village w 1913 roku, bowiem w rozwiązaniu kolejnej z zagadek kryminalnych przydatna okaże się znajomość historii sztuki, jaką nabył on, gdy sam parał się malarstwem.

Ale detektyw Amsterdam wie, że ten dar wieczności ma również złe strony - niesie ze sobą cierpienie, emocjonalną izolację i samotność. Gdy jego twarz rok po roku pozostaje niezmieniona, wszystko wokół przemija. W ciągu minionych trzech stuleci jego życie było niekończącą się przygodą, podczas której mógł szlifować swoje rozliczne talenty. Musiał jednak opuszczać co pewien czas swoje rodziny, przyjaciół, kochanki i dzieci - gdy oni starzeli się i umierali, on pozostawał młody. Radość z bycia nieśmiertelnym zamieniła się w przekleństwo. John Amsterdam rozwiązuje teraz różnorodne zagadki kryminalne i poszukuje odpowiedzi, co kryje się za tajemnicą życia, śmierci i prawdziwej miłości. Jeśli ją odnajdzie, czas znów nabierze dla niego wartości.

„Detektyw Amsterdam” to wyjątkowa produkcja serialowa, w którą jako producenci wykonawczy zaangażowali się wytrawni hollywoodzcy twórcy telewizyjni i filmowi: David Manson („Saved”, „Złodziej”, „Nothing Sacred”), Allan Loeb („Druga szansa”, „21”) – także pomysłodawca tej serii i Steven Pearl („Nieuchwytny”, „Jak to się teraz robi”). Pilotażowy odcinek wyreżyserował Lasse Hallström (twórca takich dzieł filmowych, jak: „Co gryzie Gilberta Grape’a”, „Wbrew regułom”, „Czekolada”, „Kroniki portowe” i m.in. „Casanova”), który także był jednym z producentów tego serialu.

źródło: Polsat S.A.