Wróciły kolorowe, szalone pokojówki z nowymi wątkami, nowymi mężczyznami i… Nowym morderstwem!
Kilka słów po odcinku - Spoilery!


Moim zdaniem rozpoczęcie było udane.

Oczywiście sprawa inwalidy Powella przewidywalna do bólu. Spodziewałam się, że Evelyn nie opuści męża na wózku, a on będzie próbować ratować małżeństwo w każdy możliwy sposób - nawet dając łapówkę lekarzowi.

Pojawiła się Eva Longoria (producentka) w roli samej siebie - czyli pięknej latynoskiej aktorki, która grała w “Gotowych na wszystko”. Szkoda, że to występ jednorazowy.

Genevieve powiedziała na głos to, o czym myślą wszyscy fani - Rosie mimo całego uroku ma okrutny akcent i niezwykle irytującą manierę paplania o czymkolwiek ;)
“Miiister Spence” bardzo szybko odzyskał pamięć. Niestety nie będzie mu dane nacieszyć się szczęściem u boku pokojówki - wszak zostanie podejrzanym o zamordowanie Peri.
Osobiście cieszę się, że jedna z większych intrygantek odeszła z serialu (chociaż znając bujną wyobraźnię scenarzystów wcale nie zdziwię się jeśli okaże się, że kobieta upozorowała własną śmierć).

Do Carmen przyjechała córka, która ewidentnie wdała się w “imprezową” mamę. Przeczuwam większe kłopoty.
U Marisol nic ciekawego poza pojawieniem się przystojnego Jamesa Dentona (Mike Delfino! ;)

Zoila usiłuje poradzić sobie ze stratą dziecka. Na razie pożegnała się z długoletnią pracodawczynią i przymierza drogie ciuchy nowej szefowej. I tu w zasadzie mam zgrzyt. Takie zachowanie zupełnie mi do niej nie pasuje - przecież jest profesjonalistką w każdym calu.
A gdyby tak na posesji był ukryty monitoring?

Kilka udanych wątków, na inne czekam z niecierpliwością.
Jak obstawiacie - Kto tym razem jest mordercą?

Za powrót 3,99 bobra :)