Serial Marca Cherry i Sabriny Wind zadebiutował. Czy jest podobny do napisanych przez nich i kultowych “Desperate Housewives”? Oczywiście, że tak. Momentami jest kalką zdarzeń i postaci (chociażby główny wątek).
Czy mi to przeszkadza? Niekoniecznie :)

Po zakończeniu “Gotowych na wszystko” pojawiały się próby stworzenia serialu obyczajowego o kobietach i dla kobiet. Niestety żadna z nich nie zakończyła się podobnym, spektakularnym sukcesem.
Jak będzie w przypadku “Devious Maids” - na razie nie mam pojęcia.

Serial obfituje w kobiece bohaterki, jednak niestety nie są to postacie ani role na miarę “Desperatek”. Po pierwszym odcinku zapamiętałam tylko dwa imiona - Carmen i Marisol.

Tym razem bohaterki nie są znudzonymi kobietami z luksusowych przedmieść USA. To ciężko pracujące pokojówki, opiekunki do dzieci, kucharki i sprzątaczki. Oczywiście pojawia się cała plejada znudzonych i bogatych kobiet - to ich przełożone - jedna z nich robi “karierę” filmową i zapomina o dziecku, kolejna jest załamana zakończeniem romansu z chłopakiem od basenu, jeszcze inna bardziej martwi się plamami z krwi na dywanie niż morderstwem sprzątaczki, z którą romansował jej mąż - “Bo kto to wszystko teraz posprząta!”. Świetnie napisane postacie drugoplanowe, które dodają kolorytu produkcji.

Tak jak pisałam wcześniej główne bohaterki mają zupełnie inne problemy. Sprzątają luksusowe posiadłości i chcą rozwiązać tajemnicę morderstwa jednej z nich. Jednak nie chcą ujawniać szczegółów w obawie o pracę.

Carmen jest piosenkarką, która stara się przemycić swoją płytę przełożonemu, Rosie chce ściągnąć do USA nastoletniego synka (na razie opiekuje się niemowlakiem bogatych gwiazd filmowych), Zoila uważa na wahania nastrojów swojej pani i nastoletnią córkę, która za bardzo interesuje się synem pracodawczyni, a nowa - czyli Marisol sprząta w domu rozwodnika i jego nowej, młodej żony. A tak naprawdę… To już musicie zobaczyć odcinek ;)

Jest smacznie i kolorowo. Tak jak w tytule - wszystkie gosposie to piękne kobiety, latynoski z temperamentem (naprawdę każda aktorka jest zjawiskowo urodziwa).
Świetne zdjęcia i bardzo dobrze dobrana muzyka.

Po pierwszym odcinku można mieć wiele zastrzeżeń. Kalka “Gotowych na wszystko” kuje w oczy, nie ma mocno napisanych i zagranych postaci. Jest jednak tajemnica, jest humor i bardzo dobra rozrywka.

Na początek 3 bobry.