Dexter 8 – ach co to był finał!*

Poniżej kilka słów na temat definitywnego zakończenia Dextera.

* Od razu tłumaczę się z tytułu, który jest odpowiedzią na wszystkie recenzje, które pojawiły się w internecie. Nie czytałam ich przed oglądaniem ostatniego odcinka, ale każda z nich miała „TYTUŁ” (który mimo wszystko mocno rzuca się w oczy) zawierający wielki spoiler do wydarzeń: „Okropny, Irytujący, Jak można było tak zepsuć” itp. itd. Nie widziałam odcinka, a już wiedziałam czego mogę się spodziewać.
Więc u mnie na przekór 😉 Jeśli macie ochotę dowiedzieć się co myślę klikniecie dalej, w przeciwnym wypadku pomyślicie, że adminka zupełnie postradała zmysły i serialowy gust.

Finał Dextera był bardzo, bardzo słaby, a momentami żenująco śmieszny.

Osiem lat. Tyle czekali fani na ostateczne zamknięcie historii Rzeźnika z zatoki.
I aż chciałoby się rzec: „Tośmy się doczekali” 😉 Gdyby ktoś mi powiedział osiem lat temu, że Dexter zamiast zrobić coś spektakularnego w finale – zostanie samotnym, brodatym drwalem – popukałabym się znacząco po czole.

Scenarzyści jednak byli innego zdania i sprawili, że ulubiony morderca Ameryki pożegnał się z fanami w żałosnym stylu.

Nie będę rozpisywać się o ósmym sezonie – wszyscy wiemy, że było słabo.
W finale Dexter stwierdził, że zabijanie psychopatów już go „nie kręci” i zamiast kroić Saxona woli przebywać z ukochaną i synkiem. Skutego złoczyńcę zostawił na pastwę wymiaru sprawiedliwości – czyli swojej siostry Debry. Cały czas zastanawiałam się czy Morgan zidiociał do reszty i nie zdaje sobie sprawy, że zeznania wroga mogły mu poważnie zaszkodzić?

Saxon postrzelił Debrę, jej brat z lotniska wrócił do szpitala aby dowiedzieć się, że rodzeństwo Morgan bardzo rzadko chodziło po górach.
Niestety jej stan szybko się pogarsza, dowiadujemy się, że doszło do poważnych uszkodzeń mózgu i kobieta nigdy nie odzyska świadomości. Chyba, że zdarzy się cud.

W ostatnich minutach obyło się bez „cudów”, a raczej doszło do kompilacji idiotycznych scenek. Dexter zabija mordercę długopisem na posterunku, przy włączonej kamerze, a jego przyjaciele – policjanci orzekają, że była to obrona własna.

Hannah z Harrisonem (najbardziej poszukiwana w Miami kobieta zapomina o charakteryzacji, ba, nawet nie nosi ciemnych okularów) wyjeżdża autobusem z miasta aby jak najszybciej znaleźć się w Argentynie.
Po drodze ma kilka komplikacji, z którymi szybko sobie radzi – wszak jest gotową na wszystko morderczynią zaopatrzoną w specyficzne trucizny.

Do miasta nadciąga huragan. Dexter odpina respirator, który podtrzymuje życie siostry i wynosi ją w prześcieradle na łódź. Postępuje podobnie jak z innymi ofiarami – wyrzuca jej ciało do morza, żegna się z synkiem i ukochaną (po monologu wewnętrznym o krzywdzeniu bliskich) i płynie na pewną śmierć wprost w oko cyklonu…

Hannah dowiaduje się, że ukochany nie żyje i z trudem powstrzymuje łzy. Musi jednak pamiętać, że ma pod opieką Harrisona.

I kwintesencja finału. Brodaty Dexter, samotnie pracuje w wielkim tartaku. The end.

A gdzie prawdziwy koniec Dextera? Bo czuję się oszukana?
Ano nigdzie. Scenarzyści wymyślili drwala i Hannę, która wychowuje Harrisona. Nie ma więcej „przed i po”. Nigdy nie dowiemy się co zdarzyło się na łódce i jakim cudem Morgan przeżył.

Już nigdy nie zaglądniemy na posterunek w Miami i nie zobaczymy Masuki 🙁
Nie wiadomo co z.. i Jak zakończyła się historia tego…

Finał Dextera jest kolejną po „Lost” – najsłabszą historią w amerykańskiej kinematografii.
A wystarczyłaby śmierć głównego bohatera…

2 odpowiedzi do “Dexter 8 – ach co to był finał!*”

  1. ja chcialam zeby sie okazalo sie, ze dexter zostaje aresztowany ale w ostatniej minucie po raz kolejny wyslizguje i zyje sobie z synkiem w pieknym miejcu

  2. Otóż to, ja też czuję się oszukana. Wszystko takie niedopracowane i nieprzemyślane było w tym sezonie, a przecież powinno być odwrotnie. Mało tego, że wątki innych bohaterów zostały niedomknięte, ja liczyłam na to, że sprawa ”The Bay Harbor Butcher” się jakoś wyjaśni. Przecież pierwsze sezony na tym bazowały więc tym bardziej w ostatnim odcinku powinna być jakaś klamra. Sprawy Hannah to już w ogóle nie chce mi się komentować, zapomniano chyba, że mogła zmienić chociażby kolor włosów by się jakoś zakamuflować czy wspomniane okulary. Aha i jeszcze jedno, w ogóle nie podobało mi się, że Dexter się zakochał ja to nazywam myśleniem dickiem a nie brainem (przepraszam za okropne spolszczenie :D), a on jednak od początku nie miał uczuć i ja wolałabym żeby tak zostało do końca. Na otarcie łez pozostaje nam odświeżyć sobie piękny, mroczny pierwszy sezon 🙂
    Tytuł recenzji świetny, przewrotny 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *