Nie opisuję już swoich reakcji po poszczególnych odcinkach, bo naprawdę nie mam nic odkrywczego do przekazania.
Pisać, o tym, że Artman jest zły, albo Anna odkryła kolejne informacje ze “starego życia” to przecież oczywista oczywistość, a resztę i tak znajdziemy w obfitych streszczeniach.

Nadal nie mam żadnego efektu “Wow” i chociaż oglądam bez większego bólu głowy, to nie czekam z wypiekami na twarzy na nowe odsłony.

Wszystko było jasne od pierwszych epizodów. Po kilku godzinach uzyskiwania odpowiedzi na pytanie “Kim jest Anna?” rozpoczęła się misja “Dlaczego Anna popełniła błąd lekarski?”

Dwa odcinki przed finałem Marcie zaczęło coś świtać. Była okłamywana przez lata, ale dopiero teraz zorientowała się, że mąż otrzymuje tajemnicze rachunki bankowe. To nigdy nie miała żadnej korespondencji w rękach?
Teraz złączy siły z Leśniewską i pewnikiem w jakiś sposób zemszczą się na nikczemniku.

W tle przewija się wątek chorej mamy, pacjenci szpitala z przeróżnymi problemami (Anna jak dr House ma zawsze rację), przyjaźń i wspólne podróżowanie (ciekawa jestem, która kobieta pozwoliłaby ukochanemu aż tak zaangażować się w pomoc pacjentce ;)
Jest piękny Rybnik, ładne ujęcia i kadry (ale to się już powtarzam).

Najsłabsze w Diagnozie jest to, że zupełnie nie poznaliśmy bohaterów drugiego planu. Owszem zawitaliśmy do “babińca” Piotra, czy przeżyliśmy dramat z Wandą. Gdzie reszta? Sami rezydenci mają w sobie sporo potencjału komediowo-dramatycznego, ale jakoś nikomu nie chce się tego rozwijać (wątek z bezdomnym ojcem wskoczył i równie szybko się zakończył).

Nie macie wrażenia, że nie ma takiego wyważenia sytuacyjnego? Jak jedziemy do siostry, to musimy poznać drogę, pogadać w samochodzie, połazić po mieście, odebrać poród i pooglądać pięknie krajobrazy. I brakuje czasu na cokolwiek innego ;)

Sprawa odzyskania dzieci. Raz bohaterka w bojowym nastroju chce się spotkać z pociechami, później rozmyśla o tym fakcie, albo całkowicie zmienia nastawienie po rozmowie z adoptowanym pacjentem. W międzyczasie planuje batalię sądową i rozmawia z prawnikiem. To w sumie chce wejść do ich życia, czy niekoniecznie?

Dobra, nie ma co się wyzłośliwiać, bo to nie jest zły serial.
Tylko gdyby akcja nie była takim ślimakiem ;)

Może to ja źle to odbieram? Po ilościach zachwytu na portalach społecznościowych już sama nie wiem co mam myśleć ;) Ale przy każdym komentarzu o treści “Jaki ten Jan to cham i gnojek i to wszystko TO NA PEWNO JEGO wina” mam ochotę napisać - “Jestem w szoku. Jak na to wpadłeś/wpadłaś?” ;)

Diagnozę w bobrach ocenię po finale.