Skusiłam się i zerknęłam na prapremierę.
I reszta tradycyjnie poniżej.

Już wiemy prawie wszystko.
Okropne zdjęcie - zerknijcie jak wklejono Artmana i Annę. Przecież to ja zrobiłabym lepiej ;) Nie dało się zebrać grupki przypadkowych ludzi i cyknąć im fotki wraz z aktorami?
(Ogólnie to wszyscy wygadają na powycinanych z innych zdjęć).

Jak przypuszczaliśmy wcześniej - Jan był mężem głównej bohaterki. Tak przynajmniej wyjawił nieopłacony detektyw.
Artman przetrzymywał kobietę w szwajcarskim szpitalu “opiekuńczym”, lub psychiatrycznym faszerując ją lekami. Ona udawała, że połyka tabletki, a tak naprawdę cały czas szykowała się do zemsty i odzyskania maluchów.
Jedyne co zostaje, to fakt - dlaczego ją ubezwłasnowolnił?
Po ostatniej scenie widać, że ona była lekarką. Wbijanie się w płuco pacjenta było naturalnym odruchem, w przeciwieństwie do gry na skrzypcach.

Pani psycholog nie ma świadomości, że dzieci mają inną matkę. Ale coś jest na rzeczy - bo niania o tym wiedziała.
Rodzeństwo nie poznaje Anny - to mnie nie zdumiewa, mogła być przetrzymywana przez kilka lat.
Możliwe, że dzieci są adoptowane przez małżeństwo (Artman sfałszował papiery i wpisał, że rodzicielka nie żyje).
Albo jeszcze jedna, szybka teoria.
Być może chodzi o komórki macierzyste, które oddała nasza bohaterka? Ta Szwecja zbyt mocno się narzuca.

Wypadek na kopalni, amputacja i Sonia Bohosiewicz w jednej z najlepszych ról w swoim życiu.
Świetny Czarniecki.

Poczekam na Wasze komentarze.
Ja podnoszę ocenę do 3,99 bobra.