Dlaczego w tym sezonie TVN postanowił skrócić ilość odcinków seriali?
Druga szansa ma ich dziesięć, a Diagnoza 11.

Po opisaniu premiery straciłam wenę, bowiem w zasadzie wszystko, a nawet dużo więcej jest w streszczeniach.
Anna przez cały czas rozpracowywała korporację wdrażającą niebezpieczny lek. Okazało się, że w sprawę umoczony jest i Artman i brat Michała, który podmienił wyniki.

Jako, że Michał go krył, to ukochana (nadal żadnej chemii nie widzę) poważnie się obraziła. Jedna emocjonująca rozmowa i chirurg zrezygnował z pracy w Rybniku.

W międzyczasie wróciła Marta, która straciła dziecko i postanowiła wnieść o rozwód.
Kolejną kobietą, którą Jan uwiódł i zapłodnił była Dagmara. Niestety również nie donosiła ciąży.
Wątki stażystów poza wyżej wymienionym nadal nie istnieją. W tle co jakiś czas pojawia się Antek Królikowski, tylko nie mam pojęcia po co ;)

Pani ordynator je Śliwkę nałęczowską i spotyka się z pacjentem. Niestety poświęcono temu romansowi tak mało czasu, że gdyby dzisiaj fotograf zniknął to chyba nikt by o nim nie pamiętał.

A propos romansów - zjawił się Gustav - były chłopak Anny z czasów, kiedy mieszkała w Szwecji. Ich relacja to jedna wielka irytacja ze strony naszej bohaterki. On ją śledzi i ostrzega, ona nie chce odbierać telefonów i wyznacza 5-minutowe spotkania.
Na miejscu chłopa już dawno odpuściłabym sobie zabawę w kotka i myszkę. Pewnie bardzo ją kocha. Wszyscy przecież kochają Annę ;)

W tle kolejne dowody, materiały, które zbiera główna bohaterka na potwierdzenie tezy, że lek zabija kobiety. Tu rozmowa z sekretarką, innym razem do wydarzeń wciągnięty jest informatyk.
Cały czas matka dwójki dzieci, która pracuje na pełen etat w szpitalu MA CZAS na wyjścia do siedziby firmy, losowe tłumaczenia, bankiety i wezwania.
Artman wie o poczynaniach, a teraz Dyrekcja w osobie Jana Englerta również domyśliła się o prawdziwych intencjach podwładnej.

Wiem, że sporo upraszczam, ale tak właśnie jest. Postanowiłam sobie nawet okolicznościowo opisać jeden z odcinków. Uczynię to niebawem. Niechaj tylko grypsko odejdzie ;)

Najlepsze momenty to oczywiście śląska załoga, która jak się okazuje kaleczy język i obyczaje (dziękuję przeserdecznie za komentarze :* )

Wandzia jest cudowna. Bez żadnych wątpliwości to najlepsza i najbardziej empatyczna bohaterka “Diagnozy”. Gerard po stracie nogi nie ułatwia jej powrotów do domu. Do kalectwa doszedł strach, upijanie się i wybuchy złości z powodu braku dziecka.
Kilka świetnych scenek, chociażby rozmowa o protezie i możliwości powrotu na kopalnię.

Za wszystkim stoi Piotr - wsparcie, przyjaciel i członek rodziny.

Po narodzinach wyczekiwanego synka lekarz chwilowo zwariował, ale córki i mądra żona sprowadziły go do parteru.
To mądry lekarz, a przede wszystkim mądry człowiek.

Duet Czerneckiego z Bohosiewicz jest w tym sezonie jeszcze lepiej dopracowany, napisany i zagrany.
Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że aktorzy we wspólnych scenach zupełnie się nie męczą - bo to nie są jedynie wypowiadane zdania i “wygrywane dialogi”.  Jest tam jakaś prawda i moc. Jakby uzupełniali się nawzajem i naprawdę się lubili.

Było kilka ciekawych scen i kilku bohaterów drugoplanowych, ale niestety nic - co może mocniej utkwić w pamięci (chyba, że cokolwiek docenicie).

“Diagnoza” to nadal nie jest mój ulubiony serial, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że od pierwszego do ostatniego odcinka cała akcja wręcz “wisi” na Annie. Zagadka jest prosta jak budowa cepa. Po zwyczajnej zapowiedzi doskonale wiem co będzie dalej. Nie mówiąc już o wspomnianych wcześniej streszczeniach.
Zdjęcia, oświetlenie, muzyka - wszystko w normie. Zero odchyłów od poprzednika.

Wlecze się to wszystko i tradycyjnie przez większość czasu wałkuje jedną sprawę (lek na endometriozę w tym przypadku).
Kilka lokalizacji więcej, całkowicie zmarnowany potencjał chociażby Pana Simlata, a na deser trzecia seria.

Nie jest to złe. Tylko znowuż nudne.
2,5 bobra ogólnie. Bo nie wiem jak w zwierzakach oceniać.