Zerknęłam dzisiaj na powtórkę i w końcu zaczęłam być ciekawa “Co dalej”?. A to duży przełom w mojej znajomości z Diagnozą ;)

Piąty odcinek był poczekalnią przed wydarzeniami, które nastąpią w szóstej odsłonie.
Bowiem Michał znalazł zdjęcie, na którym jest i Anna i Jan (Photoshop na bardzo niskim poziomie, ale powyśmiewam się za tydzień).

Kobieta bez pamięci dostała pracę jako salowa. Bohosiewicz stara się “godać” i momentami jest urocza w swoim akcencie ;)

Było kilka dobrych momentów.
Przede wszystkim zamknięcie w ubikacji chirurga - rywala.
Młoda rezydentka nie da sobie odebrać żadnej szansy stanięcia przy stole operacyjnym. Aleksandra Adamska jest coraz lepsza i wolałabym oglądać ją w akcji, niż spędzać czas na wnikanie w umysł Anny podczas hipnozy. To, że uciekała wiemy od kilku odcinków.

Podoba mi się charakter głównej bohaterki i inteligentne spięcia z Artmanem.
Michał jest prawdziwą Matką Teresą i “Boska” Borecka może się od niego sporo nauczyć, bo nie każdy doktor zabiera pacjentkę na nocleg do domu ;)

Brawo za odwagę dla Igi Krefft. Odrobinę oszpecona makijażem wcieliła się w dziewczynę obojnactwem (zastanawiałam się kogo mi przypomina w tej odsłonie i zdałam sobie sprawę, że była ucharakteryzowana na “Gierszała”).

Serial zmierza do podania nam odpowiedzi na pytanie kim była główna bohaterka, ale robi to w bardzo powolnym tempie.
Przy nowej odsłonie Drugiej szansy, która jest genialnie odświeżona - nowość TVNu wypada naprawdę blado.
Zobaczę kolejny odcinek (i może zrobię to nawet wcześniej niż za tydzień ;)
2,5 bobra.