Diagnoza „Nie chcę być sama” – po odcinku 5

Zerknęłam dzisiaj na powtórkę i w końcu zaczęłam być ciekawa „Co dalej”?. A to duży przełom w mojej znajomości z Diagnozą 😉

Piąty odcinek był poczekalnią przed wydarzeniami, które nastąpią w szóstej odsłonie.
Bowiem Michał znalazł zdjęcie, na którym jest i Anna i Jan (Photoshop na bardzo niskim poziomie, ale powyśmiewam się za tydzień).

Kobieta bez pamięci dostała pracę jako salowa. Bohosiewicz stara się „godać” i momentami jest urocza w swoim akcencie 😉

Było kilka dobrych momentów.
Przede wszystkim zamknięcie w ubikacji chirurga – rywala.
Młoda rezydentka nie da sobie odebrać żadnej szansy stanięcia przy stole operacyjnym. Aleksandra Adamska jest coraz lepsza i wolałabym oglądać ją w akcji, niż spędzać czas na wnikanie w umysł Anny podczas hipnozy. To, że uciekała wiemy od kilku odcinków.

Podoba mi się charakter głównej bohaterki i inteligentne spięcia z Artmanem.
Michał jest prawdziwą Matką Teresą i „Boska” Borecka może się od niego sporo nauczyć, bo nie każdy doktor zabiera pacjentkę na nocleg do domu 😉

Brawo za odwagę dla Igi Krefft. Odrobinę oszpecona makijażem wcieliła się w dziewczynę obojnactwem (zastanawiałam się kogo mi przypomina w tej odsłonie i zdałam sobie sprawę, że była ucharakteryzowana na „Gierszała”).

Serial zmierza do podania nam odpowiedzi na pytanie kim była główna bohaterka, ale robi to w bardzo powolnym tempie.
Przy nowej odsłonie Drugiej szansy, która jest genialnie odświeżona – nowość TVNu wypada naprawdę blado.
Zobaczę kolejny odcinek (i może zrobię to nawet wcześniej niż za tydzień 😉
2,5 bobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *