Diagnoza – „Udało się” – po odcinku 2×01

Sama jestem zaskoczona, że to napisałam, bowiem nie tak dawno zarzekałam się, że na „Diagnozę” może i zerknę w wolnej chwili, ale pamiętając poprzedni sezon – to nie będzie mój faworyt w wiosennej ramówce.

A tutaj niespodzianka!
Odcinek pochłonęłam bez zbędnych przerw, czytaj: dłubania sobie w paznokciach/brwiach, czy wychodzenia do kuchni.

Oczywiście duża to zasługa mojej ulubionej parki – Bohosiewicz – Czernecki.
Oczekiwania na poród, przyjacielskie rozmowy, a później strach, ściskanie kciuków i pożeranie kostek cukru.
Gwara lała się strumieniami. Nie jestem w stanie ocenić czy wszystko było poprawne, ale mogę napisać, że słuchało się tego z przyjemnością.
Bardzo lubię szorstkie relacje Piotra i Wandzi, a dzisiaj aktorzy dali prawdziwy popis swoich umiejętności. Szkoda, że większość personelu w Rybniku nie jest typowo „śląska”, a raczej trąci warszawskimi wypieszczonymi gabinecikami. Szkoda, że nie słyszymy w prywatnych rozmowach więcej „godek…
Jaki to byłby „gryfny” serial 😉

(Ps. Cieszę się też, że gwara nie była tylko po to, aby wstawić wątek komediowy do odcinka. Tym razem zastaliśmy ją w momencie strachu, niepewności i podtrzymywaniu na duchu).

Kolejna sprawa medyczna, to znajoma naszej Pani doktor, która w tragicznym wypadku straciła męża. Teraz zmaga się z endometriozą. Dobrze, że poruszono sprawę tej choroby, bo znam osobiście kilka kobiet, które muszą się z nią borykać.
Oczywiście nie jestem lekarzem, więc nie mam pojęcia, czy doprowadza do nagłych omdleń, a leczenie polega jedynie na dostaniu się do eksperymentalnego programu. Słyszałam o dobrze dobranych lekach, a przede wszystkim o specjalistach…
Wiem, że przed pisaniem scenariusza sprawy są konsultowane u znawców, a nie u „koleżanek”. I tak to zostawię.

Relacje Anny i Michała zupełnie mnie nie interesują i po raz kolejny zauważyłam, że między tą parą chemii nie ma. Scenarzyści zbudowali ten wątek odrobinę na siłę, ku uciesze tłumów.
Ja do nich nie należę, więc żadnych kciuków nie trzymam.

Bardziej interesuje mnie sprawa młodej kobiety, którą opiekuje się bohater grany przez Jana Englerta i zwiastun, który pokazał Pana Simlata – już się nie mogę doczekać, aby zobaczyć go na małym ekranie.

Artman wygląda ŚWIETNIE! Jak to fryzura może zmienić faceta…
Rozprawa sądowa poszła po jego myśli, była żona wykpiła się utratą pamięci i ostatecznie postanowiła go nie pogrążać. Pewnie niebawem tego pożałuje, ale na razie główny „czarny charakter” produkcji wraca do łask i do pracy.

Będę obserwować Diagnozę i już za tydzień sprawdzę czy scenarzyści idą nową drogą, czy powielają znane schematy.

Za premierowy odcinek, który oceniam jako jeden z najlepszych, a może nawet i najlepszy w dotychczasowej „karierze” daję 3,99 bobra.

8 odpowiedzi do “Diagnoza – „Udało się” – po odcinku 2×01”

  1. Jeżeli chodzi o gwarę, to prawie nic nie było poprawne… dziwię się, że nie zatrudnią kogoś żeby to sprawdził,

  2. Chodzi głównie o akcent, co do słów, to musiałabym jeszcze raz obejrzeć niektóre sceny, ale już na samym początku mnie zraziło „witojcie” 😛

  3. Dla mnie to trochę bez sensu, cały 1 sezon Anna walczyła z Artmanem, a potem mu odpuszcza, totalny brak konsekwencji, ten pewnie będzie próbował ją zniszczyć i znowu Anna zacznie z nim walczyć, to będzie 2sezon.

  4. No cóż, to witojcie to ewidentnie nie pasuje, ale ja tego nie wychwyciłam 🙂
    Jestem wielką fanką gwary, dlatego się tak dopytuję 🙂

  5. Obejrzałam jeszcze raz niektóre sceny i np. żona Sadzika mówi „dopilnuj, żeby frele się porządnie ubrały” – albo mówimy wszystko po polsku, albo po śląsku 😉 To „Z panem Bogiem” Sadzika też jest trochę sztuczne, serio – prawie nikt tak nie mówi, jak już to starsi ludzie, ale też rzadko. Kafyj – to też raczej już wyszło z użycia. No i Bohosiewicz też miesza bardzo z polskim, źle kończy niektóre wyrazy, mówi o sobie „ja”, a cała reszta po śląsku 😉 Wiem, czepiam się 😀 Swoją drogą ludzie z Rybnika i okolic mówią trochę inaczej niż w innych rejonach. Np. najbanalniejsze słowo „nie” – w Rybniku ni, a w innych miejscach niy. Z kolei w Piekarach, Bytomiu ludzie „sycą”. Gwara jest różna, dlatego też ciężko ujednolicić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *