Dlaczego oglądam Zniewoloną?

Tak przyznaję się. Zostałam wciągnięta do świata „Zniewolonej” i nie mogę doczekać się kolejnych odcinków.
Przez własną mamę 🙂

Letnie rozmowy zdominował temat Czerwińskich i zakochanego Alieksieja. Po 20:30 do rodzicielki dzwonić nie wolno, bowiem „ma film”.
Zerknęłam na wyniki oglądalności na wirtualnych mediach i z ciekawości chciałam sprawdzić „co to za cudo”.
Wsiąknęłam, nadrobiłam, oglądam.

To oczywiście telenowela. Pięknie nakręcona, z rozmachem omaszczona, ale nadal telenowela.
Tylko czy na czas „ogórkowy” jest mi potrzebne coś więcej?

Poza czarnymi charakterami mamy słodką Katierinę, przystojnego kowala i uroczą pokojówkę. Miłość wyskakuje z każdej strony, podobnie jak zazdrośni kochankowie.
Harlequin w pełnej krasie.

Jest sporo nieprzewidywalnych zwrotów akcji i mnóstwo ciekawych bohaterów drugoplanowych.
Z uwagi na to, że serial nie ma 500-set odcinków mogę polecić. Nie spodziewajcie się jednak czegoś nieszablonowego, co będzie mocno skłaniać do myślenia.

To rozrywka w najprostszej formie.
Dla fanów „Niewolnicy Izaury” i „Zbuntowanego Anioła” pozycja obowiązkowa 🙂

Ps. Przy okazji twórcy „Korony królów” mogą zerknąć na scenografię i kostiumy. Tak to się robi!

5 odpowiedzi do “Dlaczego oglądam Zniewoloną?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *